Webinar “Praca marzeń i kompetencje przyszłości”

Czas trwania: 58 minut
Webinar nagrany na żywo w dniu 27 grudnia 2019 roku.

Materiały, linki, o których wspominam w Webinarze, znajdziesz poniżej:
Notatka wizualna: KLIKNIJ I POBIERZ
Opis i instrukcja wykonania ćwiczenia: KLIKNIJ I POBIERZ
Karty pracy do ćwiczenia: KLIKNIJ I POBIERZ
Darmowy raport Rynek przyszłości 2030: http://bit.ly/blog_rynekpracy2030

 PODZIEL się w grupie na FB:

  1. swoją historią poszukiwania swojej ścieżki kariery;
  2. ciekawymi refleksjami z ostatniego procesu rekrutacyjnego;
  3. namiarami na dobrego HeadHuntera/Rekrutera z opisem współpracy z nim. Napisz na maila office@syrowka.com

Będę zbierać te rekomendacje i wydam jako raport, który wyślę do każdego, kto podzieli się swoją historią i rekomendacją.

TRANSKRYPCJA NAGRANIA

Praca Twoich marzeń a kompetencje przyszłości – transkrypcję w formacie PDF możesz pobrać TUTAJ.

Na dzisiejszym webinarze będę chciała połączyć dwa tematy: poszukiwanie pracy marzeń oraz pracę przyszłości. Znajomość przyszłości rynku pracy i przyszłościowych kompetencji jest bardzo pomocne w poszukiwaniu wymarzonej pracy. Dziś chcę też przedstawić konkretne ćwiczenia dotyczące kompetencji, dlatego już teraz przygotujcie sobie kartkę i długopis. Same ćwiczenia będą składały się z kilku części. Jeśli zechcecie je dokończyć z moją pomocą, na końcu tego materiału znajdziecie link do mojej grupy, w której służę pomocą. Poza tym kolejne części ćwiczeń będę omawiać w następnych webinarach. A zaplanowałam ich kilka na najbliższe tygodnie 😊

Może najpierw się przedstawię. Nazywam się Kasia Syrówka, jestem profesjonalnym i akredytowanym mentorem rozwoju zawodowego. Tak naprawdę pracuję w tym obszarze od 12 lat, natomiast od 4 lat mam wszelkiego rodzaju uprawnienia zawodowe. Faktycznie od

4 lat prowadzę ludzi w ich rozwoju zawodowym, w poszukiwaniu ścieżki zawodowej. Mam wielu klientów, z którymi pracuję w tym zakresie. Dzięki temu mogę dzielić się nie tylko moimi, ale również ich doświadczeniami związanymi z poszukiwaniem właściwej ścieżki zawodowej. Jestem też osobą skutecznie wspierającą w budowaniu samoświadomości, która przekłada się na tworzenie własnej kariery zawodowej. Jednak szerzej na ten temat powiem nieco później.

W mojej pracy przyświeca mi jedna misja: chciałabym, aby każdy człowiek miał dopasowaną pracę do swoich kompetencji, umiejętności i talentów, które posiada, a sama praca była spełnieniem jego marzeń i możliwości. To przełoży się na poczucie szczęścia, a tym samym poczucie dobrostanu, o który każdy z nas zabiega. To jest moja misja i realizowałam ją dotąd we współpracy z klientami biznesowymi, aczkolwiek miałam również prywatne rekomendacje. Natomiast dziś jest tak naprawdę mój pierwszy raz, kiedy szerzej z tym tematem wychodzę do klientów indywidualnych, czyli do was. Chcę podzielić się z wami całą wiedzą i doświadczeniem, jakie posiadam, żeby wesprzeć was w poszukiwaniu pracy marzeń.

Zacznijmy zatem od początku… Każdy z nas kiedyś szukał pracy i każdy z nas stanął w sytuacji, że albo sam zdecydował o poszukiwaniu pracy albo zmusiła go do tego sytuacja życiowa. W jaki sposób w takich przypadkach zaczynamy? W pierwszej kolejności szukamy ogłoszeń o pracę. W tym samym czasie tworzymy swój profil na LinkedIn, CV, niektórzy przygotowują również list motywacyjny. W dokumentach wymagane jest biznesowe zdjęcie. Odpowiednio dobrana fotografia w dokumentach aplikacyjnych jest bardzo ważna! Całkiem niedawno widziałam CV, gdzie pani umieściła zdjęcie wykonane w autobusie miejskim. Oprócz niej znaleźli się na nim również przypadkowi, nieświadomi pasażerowie. Oczywiście unikamy tego rodzaju zdjęć. Wracając do dokumentów i profili zawodowych – te narzędzia są bardzo przydatne w procesie poszukiwania pracy. Będę jeszcze wielokrotnie do nich wracać przy okazji kolejnych webinarów. Będę również pisać na ich temat. Wszystkie osoby, które będą brały udział w moich webinarach, będą otrzymywały te wszystkie dodatkowe materiały.

Wróćmy jednak do tematu poszukiwania pracy. Co dzieje się po przygotowaniu dokumentów aplikacyjnych? Poszukiwanie pracy polega najczęściej na znalezieniu kilkudziesięciu ogłoszeń i czytaniu ich treści. Nagle okazuje się, że w każdym z nich są informacje, że pracodawca poszukuje osoby, która zna cztery języki, jest doskonałym analitykiem, doskonale prezentuje dane, ma wysokie kompetencje komunikacyjne, jest dobrym opiekunem klienta, umie zarządzać ludźmi, jest kreatywna i pozytywnie nastawiona do pracy. Te wszystkie wymagania to tylko przykładowe, jakie znalazłam w ogłoszeniach o pracę. Ciekawym wymogiem jest również umiejętność samodzielnej motywacji czy dbałość o swoją pracę jak o własny biznes 😊. Biorąc pod uwagę te kryteria, zaczynamy się zastanawiać, czy je spełniamy. Wybaczcie, jeśli kogoś z was urażę, ale jestem przekonana, że ich nie spełniacie. I nie wynika to z waszych braków kompetencyjnych, lecz ze zbyt wygórowanych oczekiwań. Umówmy się: żadna osoba nie jest w stanie posiadać tych wszystkich kompetencji. Często, kiedy moi klienci przynoszą podobne ogłoszenia ze swojej branży, zastanawiam się czy osoba pisząca taką ofertę pracy po pierwsze: sama spełnia te wymagania i czy zna ludzi ze swojej organizacji, którzy je spełniają, a po drugie: czy wynagrodzenie jest adekwatne do takiej ilości wypisanych w tym ogłoszeniu kompetencji, umiejętności i talentów (czytaj: pensja x 3 😊). Jeśli rzeczywiście tak by było, można by było pokusić się o bycie takim „cyborgiem”.

Przyznam, że kiedyś prowadziłam taką rekrutację, gdzie sama szukałam osoby o szerokich kompetencjach, chociaż nie aż tak dużych jak te wyżej wymienione. Przyszedł człowiek, który spełniał wszystkie wymagania. Co więcej, on rozumiał i wiedział, że je spełnia, w związku z czym również miał wymagania finansowe na to stanowisko. Ta osoba przeszła wszystkie etapy rekrutacji, jednak z nieoczekiwanych względów korporacyjnych zablokowano mi to stanowisko. Było mi z tego powodu bardzo przykro, gdyż ta osoba miała wszystkie kompetencje, jakich poszukiwałam. Nawet na koniec – mimo, że nie była moim pracownikiem, jednak ze względu na poświęcony na rekrutację czas – wystawiłam jej krótkie rekomendacje, by dalej mógł poszukiwać pracy. Jednak co najważniejsze w tej historii: podobało mi się, że człowiek, który rzeczywiście tyle umie i jest tego świadomy, potrafi też dobrze wycenić swoje umiejętności.

Jeszcze mała wzmianka, która przyszła mi teraz na myśl: jeśli szukacie bądź będziecie szukać pracy, to ofert najczęściej szukamy na takich portalach, jak: pracuj.pl, praca.pl itp. Dodatkowo budujemy swój profil na LinkedIn, gdzie również są ogłoszenia. Jeżeli poszukujecie pracy w języku angielskim, to jest jeszcze taki serwis glassdoor.com, gdzie warto zajrzeć. W tych serwisach jak najbardziej możecie poszukiwać ofert.

Wrócę jednak do tego, dlaczego zadziwia mnie taka ilość kompetencji w ogłoszeniach. My nie jesteśmy ludźmi, którzy są tak wszechstronni. Z resztą pokutuje to z naszego okresu szkolnego, gdzie wymaga się od nas bycia dobrym zarówno w dziedzinach analityczno-matematycznych, jak też w sferach związanych z kreatywnością. Zmierzam do tego, że jeżeli mamy pewne kompetencje i w pewien sposób funkcjonujemy, myślimy, reagujemy i działamy, to jest nasz sposób, który nie zawsze jest w 100% taki, jak opisany w ogłoszeniu. Często jest też tak, że możemy nie posiadać pewnych kompetencji, co nie wyklucza nas z pracy na danym stanowisku. Dlatego też nie jestem zwolenniczką pisania ogłoszeń w ten sposób i sama z resztą – nawet we wspomnianej wcześniej rekrutacji – nie napisałam tak ogłoszenia. W mojej ofercie w pierwszej kolejności wskazałam to, czego kandydat jako pracownik może oczekiwać od naszej firmy. W drugiej – jakich wyzwań na danym stanowisku może spodziewać się przyszły pracownik, aby kandydat mógł się zastanowić czy rzeczywiście im podoła. Dopiero na końcu wskazałam preferowane doświadczenie zawodowe i umiejętności wymagane wobec kandydata, które są konieczne do pracy na tym stanowisku. I przyznam – mówię to szczególnie do osób prowadzących rekrutacje – że byłam mile zaskoczona odzewem. Na ogłoszenie z dość wysokimi wymaganiami otrzymałam ponad 120 CV. Biorąc pod uwagę doświadczenia znajomych z agencji rekrutacyjnych, w których brak zainteresowania ofertami jest dość częste, ilość otrzymanych aplikacji była stosunkowo dobra. W związku ze skalą zainteresowania stanowiskiem, konkurencja była dość wysoka. W żaden sposób nie pominęłam osób aplikujących, co później przełożyło się na sympatyczne, biznesowe relacje z nimi mimo tego, że część z nich nie przeszła rekrutacji. Wiem, że takie działanie osób rekrutacyjnych nie jest normą. Tym bardziej zachęcam was do tego, abyście w momencie zgłoszenia się na rozmowę rekrutacyjną byli świadomi własnych oczekiwań wobec przyszłego miejsca pracy. Często zdarza się tak, że kandydat przychodzi na rozmowę kwalifikacyjną i na pytania rekrutera Czy ma Pan do mnie jakieś pytania? Czy chciałby się Pan czegoś dowiedzieć? odpowiada Nie, wyczerpała Pani wszystkie informacje (chociaż z reguły wcale tego nie zrobiłam) albo Nie, dziękuję, na tym etapie nie potrzebuję. Słysząc taką odpowiedź, otrzymuję sygnał, że taka osoba nie jest zbytnio zaangażowana w rekrutację. Skąd taki wniosek? Jeśli rzeczywiście zależałoby jej na tej rozmowie, to przygotowałaby się do niej. Jeśli ktoś nie ma żadnych pytań, to dla mnie osobiście oznaka, że się nie przygotował do tego spotkania, tzn. nie chce wiedzieć jaki jest szef czy atmosfera pracy, nie chce poznać zasad organizacji pracy i wynagradzania, nie jest zainteresowany budową ścieżki kariery w firmie itp. Oczywiście może być tak, że kandydat zrobił sobie wcześniej rekonesans wśród znajomych pracujących w tej firmie, bo tak też się zdarza. Jednak w takim przypadku warto to zaznaczyć w trakcie rozmowy z rekruterem, gdyż takie działanie jest na korzyść kandydata.

Przyznaję jednak, że – na całe szczęście – wiele osób przychodzi przygotowanych na rozmowę, tzn. ma swoje pytania, notuje. Taka postawa jest dla mnie jednoznaczna, że jesteśmy partnerami w tej rozmowie i że ta osoba równie dużo czasu co ja poświęciła na przygotowanie się do tego spotkania, czyli zaangażowała się. Dlatego polecam wam – w zależności od etapu poszukiwania pracy – żebyście przygotowywali się do rozmów kwalifikacyjnych, na które zostaniecie zaproszeni. Oczywiście część tych pytań może być identyczna na każdej rozmowie. Najważniejsze jest to, abyście dzięki nim zyskali istotne dla was informacje o miejscu i zasadach pracy.

Zerkam właśnie na komentarz, który się pojawił przed chwilą: Nie patrzyłam na to w ten sposób. Jak chodziłam jeszcze na rekrutacje to po prostu wychodziłam z założenia, że nie pytam, dopóki nie przejdę do pewnego etapu. No właśnie, a ja zachęcam do tego, żeby mieć zawsze kilka dyżurnych pytań do rekrutera i żebyś je zadawać. Wyobraźcie sobie, że osoba rekrutująca prowadzi dziennie ok. 4-5 rekrutacji. Zakładając, że ma naprawdę duże zainteresowanie ofertą, ciężko jej będzie zapamiętać poszczególnych kandydatów. Chociaż patrząc na obecne podejście części osób poszukujących pracy, które nie stawiają się na rozmowy kwalifikacyjne, to już samo pojawienie się kandydata jest powodem do jego zapamiętania 😊. Jednak zakładając, że przyszedłeś, to zadawanie pytań dotyczących chociażby ogólnego poziomu organizacji (np. dlaczego poszukują pracownika na to stanowisko, kim jest przełożony, jaki jest zespół i jaka osoba będzie w stanie się z nim zgrać, w jaki sposób będą Państwo chcieli wprowadzić mnie do organizacji (onboarding) i ile będzie trwał ten proces, czego będziecie Państwo oczekiwać wtedy ode mnie) spowodują, że pokażą twój poziom  zaangażowania w tę rozmowę, a nie tylko pasywne stanowisko, że to oni pytają, a ja odpowiadam. Zależy mi na tym, żebyście w takiej rozmowie byli partnerami dla rekrutera a nie przyjmowali roli ofiary. Sam fakt stawienia się na rozmowę jest dla kandydata na tyle stresujący, że warto podczas niej wykazać się dodatkową aktywnością niż tylko przytakiwanie na pytania osoby rekrutującej. Chodzi o to, że warto pójść o krok naprzód. Chciałabym was przygotować na to, że jeżeli na etapie rozmowy jesteście na bardzo dobrym poziomie, to właśnie wy powinniście otrzymać stanowisko, o które się ubiegacie. Zmierzam do tego, żebyście byli osobami, które się dadzą zapamiętać. A zapamięta się ten, kto będzie partnerem w rozmowie, czyli nie tylko daje coś od siebie jako kandydat, ale również chce dowiedzieć się tego, co oferuje firma. I nie chodzi w tym przypadku o – słynną już – tzw. bezczelność młodego pokolenia tylko o dokładne rozpoznanie co firma oferuje w zamian za poświęcony czas na rekrutację. Zapamiętajcie: idąc na rozmowę, nie stawiajcie się w pozycji petenta tylko partnera biznesowego.

Załóżmy teraz, że jesteśmy zmuszeni do poszukiwania pracy. Znaleźliśmy łącznie kilkadziesiąt ogłoszeń z różnych źródeł. Czytając zróżnicowane wymagania dotyczące kompetencji, zaczynamy się zastanawiać nad tym czy coś jest nie tak z nami, naszą wiedzą, umiejętnościami. W najlepszym razie mówimy sobie, że poczekamy jeszcze z szukaniem nowej pracy (o ile pozwala na to sytuacja życiowa). W najgorszym razie zaczynamy obniżać swój poziom potrzeb, a tym samym szukać pracy byle gdzie. W związku z tym tworzymy jedno CV, które zaczynamy wysyłać w różne miejsca. Odnośnie listów motywacyjnych sama mam mieszane uczucia. Jednak część moich klientów ma ochotę i potrzebę ich tworzenia. Być może moja niechęć wobec tej formy wynika z tego, że nie mam talentu do lotnego ujmowania w słowo pisane tego, co chcę przekazać . Wracając jednak do tematu, często jest tak, że na tym etapie wysyła się setki CV, nie czytając nawet ogłoszeń do końca, że np. poszukują specjalisty ds. inwestycji ze znajomością języka słowackiego, a my jesteśmy specjalistą ds. marketingu z językiem… słowiańskim (polskim😊), ale co tam! W momencie braku jakiegokolwiek odzewu po paru miesiącach jesteśmy totalnie zdemotywowani i w bardzo kiepskim stanie psychicznym, jesteśmy zmęczeni zarówno szukaniem pracy, jak też odpieraniem ataku znajomych i rodziny, którzy nas ciągle wypytują o to, kiedy znajdziemy pracę, skoro podobno wszyscy teraz ją znajdują bez problemu. Generalnie pod tą całą presją społeczną i ekonomiczną zaczynamy sobie myśleć: no dobra, wezmę wszystko, cokolwiek mi się trafi, aby tylko mieć jakąś pracę. Kiedy zaczynaliśmy poszukiwać pracy, byliśmy na samym początku i zakładaliśmy, że nie pójdziemy do pracy, której warunki nie będą nam odpowiadały, to w tym momencie wszystkie nasze marzenia związane z nowym zatrudnieniem znikają i decydujemy się zatrudnić w firmie, która zupełnie rozmija się z naszymi wcześniejszymi oczekiwaniami. W pierwszym roku pracy to wszystko nas jeszcze uwiera niczym kamyk w bucie. Jednak po pewnym czasie przestaje on nam przeszkadzać i jest w miarę ok. Aż nagle – gdzieś w okolicach 3 roku pracy – dochodzimy do wniosku, że nie jesteśmy w stanie tego wytrzymać i znów zaczynamy szukać nowej pracy. I wtedy wracamy w ten sam utarty schemat, ponieważ czytamy, że ludziom się powodzi, znajdują pracę, co więcej ich praca wynika z pasji, tym samym wcale nie odczuwają tego, że pracują nawet wtedy, kiedy poświęcają pracy 18 godzin dziennie.

Szerzej na temat takiej „pracy” pisałam w artykule, który możecie znaleźć tutaj. Chciałabym jednak podkreślić, że trzeba mieć w życiu pasje. Można też naprawdę lubić swoją pracę. Natomiast jeśli połączy się mega pasję z pracą, to człowiek się zapracowuje. Niestety osobiście znam dwa takie przypadki, gdzie ludzie praktycznie zapracowali się na śmierć. Chciałabym, żebyśmy uniknęli takich sytuacji i takiego myślenia. Nasza pasja powinna spowodować, że znajdziemy pracę swoich marzeń. Jednak nie zamieniajmy jej w naszą pracę, bo z czasem ją znienawidzimy i co nam zostanie???

Strasznie się rozgadałam, więc chyba najwyższa pora na ćwiczenie. Żeby wiedzieć, w jaki sposób zacząć poszukiwania wymarzonej pracy, trzeba odpowiedzieć sobie na najważniejsze pytania: Jakim jestem człowiekiem? Czego potrzebuję? Jakie mam wartości, którymi się kieruję w życiu? Niektórzy z was mogą powiedzieć, że przyszli tu po podpowiedzi jak poszukiwać pracy, a nie odpowiadać na egzystencjalne pytania. Powiem wam, że ze wszystkich moich obserwacji i pracy przez 4 lata – gdzie mam za sobą ok. 60 osób, którym z sukcesem pomogłam wejść na rynek pracy – bez względu na to czy zaczynaliśmy od narzędzi, to i tak kończyliśmy z odpowiedziami na ww. pytania. Dlaczego? Wszelkiego rodzaju pytania, które się potem pojawią czy przy szukaniu ogłoszenia czy później już na samych rekrutacjach, finale tej rekrutacji czy nawet po 3 latach pracy w tej firmie, prowadzą do tej jednej drogi – do odpowiedzi na pytanie kim ja jestem. Jeżeli będę widzieć kim jestem, będę wiedzieć, czego potrzebuję. A jak będę wiedzieć, czego potrzebuję, to będę wiedzieć jakie pytania zadać pracodawcy, czego u niego szukać, jakich ogłoszeń szukać i jak napisać swoje CV. To jest właśnie największy sekret, który zdradzam wam na samym początku.

Zapraszam teraz do ćwiczenia. Weźcie kartkę i długopis. Za chwilę zadam jego pierwszą część. Druga będzie dostępna bądź na mojej grupie na Facebooku albo na kolejnym webinarze. Ze względu na to, że będziemy odpowiadać na najważniejsze pytania dotyczące zarówno życia zawodowego, jak i prywatnego, proszę, żebyście porządnie zabrali się za wykonanie tego ćwiczenia i poświęcili na nie odpowiednią ilość czasu. Zachęcam, żebyście robili je przez kilka najbliższych dni pół godziny dziennie, co pozwoli wam zastanowić się nad swoim położeniem. Proszę was też o kredyt zaufania co do tego, że specjalizuję się w pomaganiu w budowaniu ścieżki kariery i poszukiwaniu pracy. Jeżeli mnie nim obdarzycie, to chciałabym, żebyście jednocześnie zrozumieli, że każdy z was ma swoje talenty. Te talenty będziemy odkrywać w tym ćwiczeniu, które zaraz wykonamy. Możesz je również odkryć za pomocą przyjaznego narzędzia – tzw. testu Gallupa. Osobiście jestem psychofanką tego narzędzia i pracuję na nim już 12 lat. Jeżeli będziecie zainteresowani zrobieniem takiego testu, to na końcu też znajdziecie do niego link. Jeszcze odnośnie testu Gallupa: jeżeli ktoś z was go zrobi, to nie dla wszystkich jego wyniki będą zrozumiałe. Dlatego stworzyłam unikalny raport, w którym możecie wpisać swoich pięć talentów z testu, a otrzymacie wielostronicowe omówienie ich znaczenia (m.in. jakie wartości wnosicie do życia innych, jakie macie potrzeby, co was motywuje). Dlatego zachęcam was do pobrania tego raportu.

Dobra, zaczynamy ćwiczenie. Długopisy w rękę!

Pierwsza część nazywa się predyspozycje. Na górze kartki napiszcie predyspozycje. Jeżeli wolicie, to możecie skorzystać z przygotowanych przeze mnie szablonów do ćwiczeń, które w formie pdf znajdziecie tutaj. Teraz wypisujemy rzeczy, na których się bardzo dobrze znamy. Wypisujemy to, co potrafimy robić, np. potrafię gotować. Tylko wymieńcie to, co szczerze umiecie robić. Przykładowo: ja szczerze nie potrafię gotować, przynajmniej dobrze 😊. Dlatego wypiszcie tylko to, w czym jesteście naprawdę dobrzy i co uważacie za swoje talenty. Dla ułatwienia podrzucam pytania, które warto sobie zadać:

– Co potrafię robić?

– W robieniu czego jestem dobry?

– Jakie mam talenty?

Ja osobiście robiąc to ćwiczenie pierwszy raz szczęśliwie byłam na wyjeździe z moimi przyjaciółkami, które pomogły mi odpowiedzieć na te pytania. Dlatego też zachęcam was do wykonania tego zadania razem ze znajomymi. Jednak ważne jest, żebyście byli bardzo otwarci na odpowiedzi, jakie usłyszycie. Nie dyskutujcie, nie polemizujcie, nie kłóćcie się, tylko po prostu wysłuchajcie. Najwyżej nie zapiszecie tego na swojej kartce. Natomiast fajnym ćwiczeniem jest to, żeby spojrzeć na siebie z punktu widzenia innych.  Istotna rzecz: na tej kartce piszemy dotąd, aż starczy nam miejsca, a nawet na jej drugiej stronie. Na początku wypiszecie pewnie tylko kilka rzeczy. Najczęściej słyszę od klientów, że oni nie mają żadnych talentów. Wtedy uśmiecham się i przekonuję ich, że każdy je ma, tylko mamy je nieuświadomione. Aby sobie je uświadomić, chętnie sięgamy po test Gallupa albo przyjaciela, który nam je wskazuje. Dlatego zachęcam do tego, żeby zrobić tę pierwszą kartkę. Zapisujemy ją dotąd, aż – po przeczytaniu wszystkich wypisanych talentów – mamy poczucie, że to nasz całościowy obraz. Na tej liście mogą znaleźć się również umiejętności i predyspozycje z dzieciństwa czy z czasów młodości. Generalnie dajcie się ponieść. Chciałabym, żebyście przy tym ćwiczeniu wpadli w takie flow, ok?

Druga kartka nazywa się sens/wartości. I analogicznie robimy je sami lub z przyjaciółmi. Ćwiczenie na wartości będę omawiać na kolejnym webinarze. Możecie je wykonać sami, z pomocą bliskich osób albo ściągnąć listę wartości z internetu i dopasować je do siebie. Mimo wszystko zachęcam jednak, żebyście obejrzeli mój kolejny webinar, gdyż ja mam na to ćwiczenie super sposób, który wypracowałam latami. Wybieramy w sumie osiem wartości. Na tej kartce piszemy:

– Co daje nam poczucie sensu?

– Co ma dla nas prawdziwe znaczenie w życiu?

– Jakie działania uznajemy za potrzebne?

– Na bazie jakich wartości działamy?

I trzecia kartka to przyjemności/motywacje. Tutaj wypisujemy to, co sprawia nam ogromną przyjemność. Dam wam przykład: moją niesamowitą przyjemnością, w której się zapominam, jest ogrodnictwo. Kupiłam sobie super, hiper męskie (jestem wysoka) ogrodniczki. Często, kiedy w nich kupuję kwiaty, inni klienci są przekonani, że jestem pracownikiem sklepu i proszą mnie o radę. Oczywiście chętnie im pomagam 😊. Wracam do domu z tymi kwiatami, sadzę je i… połowa z nich umiera. I wyobraźcie sobie, że po 8 latach odkryłam, że istotne jest to, że te kwiaty powinny mieć np. pewien poziom zakwaszenia gleby. I wracam teraz do kwestii, czy moja pasja powinna być moją pracą. Czy to, co chcielibyśmy robić zarobkowo i dobrze na tym zarabiać może polegać wyłącznie na naszej pasji? Nie do końca. Oczywiście ja bym zaraziła ludzi tą pasją do ogrodnictwa. Jednak czy mogłabym przyjść do kogoś i zasadzić jego ogród? Być może tak, tylko że w jego ogrodzie – tak jak w moim – połowa roślin umrze. Wprawdzie będę wtedy pełna pasji i przeszczęśliwa. Jednak co z tego, skoro ludzie będą chcieli zwrotu pieniędzy za moją pracę.

Wracając do ćwiczenia – wypisujecie:

– Co daje wam przyjemność?

– Co jest waszą pasją?

– Co lubicie robić?

W tym miejscu możecie wpisać różne rzeczy, np. oglądanie filmów czy nawet leżenie na kanapie. To ćwiczenie jest o was i dla was, dlatego tak ważne jest, żeby wymienić wszystko to, co jest dla was przyjemne.

Te trzy kartki uzupełniamy codziennie poświęcając na nie ok. pół godziny. Czytamy, patrzymy, pytamy innych. W pewnym momencie będziecie coraz bardziej otwarci i zaczniecie żyć tymi odpowiedziami. W drugiej części ćwiczenia wszystkie te elementy łączą się ze sobą. Jednak o tym opowiem już w kolejnym webinarze.

Na koniec chciałabym jeszcze wspomnieć o kompetencjach przyszłości i tym, jak będzie wyglądał w przyszłości rynek pracy. W pierwszej kolejności zapraszam was do pobrania całkowicie bezpłatnego raportu „Przyszłość rynku pracy 2030”, który jest dostępny na mojej stronie. To pierwsza jego edycja, jednak zamierzam go systematycznie aktualizować przynajmniej co dwa lata. Wszystko zależy od tego, jak będzie się zmieniać sytuacja na rynku pracy i w świecie nowoczesnych technologii. Tym bardziej, że obecny czas bardzo, bardzo przyspieszył. To, co wydawało nam się śmieszne i niemożliwe, zawody przyszłości, które nie mieściły nam się w głowie, tak naprawdę w dzisiejszych czasach stają się normalne. Przykład: ostatnio czytałam wywiad z Dorotą Szelągowską, prowadzącą telewizyjny program, w którym pomaga ludziom remontować i dekorować ich mieszkania. W tym wywiadzie Szelągowska opowiada o tym czy ona od początku wiedziała, że będzie chciała się tym zajmować. Opowiadam o tym, bo to genialny przykład. Ona w bardzo fajny sposób wyjaśniła jak działa rynek pracy przyszłości. Stwierdziła, że nie miała pojęcia, że jest ktoś taki, kto flipuje mieszkania, czyli je urządza. Wprawdzie miała do tego predyspozycje, ale w tamtych czasach do projektowania mieszkań wynajmowało się architekta. Poza tym on zajmował się projektowaniem wyłącznie układu ścian, a dekorowanie wnętrza pozostawało w gestii właściciela. Dopiero po wielu latach okazało się, że to, w czym ona rzeczywiście jest dobra i co wykorzystywała wyłącznie dla siebie, może też wykorzystywać dla innych. Najpierw o pomoc poprosiła ją jedna osoba, później druga, później kolejna… W ciągu ok. 20 lat okazało się, że ona może wykonywać taki zawód. Chciałabym powiedzieć, że nie wiemy w tej chwili jak nasze talenty mogą wpłynąć na to, co będziemy za chwilę robić. Dobrym tego przykładem jest ja sama. Pamiętam jak będąc małą dziewczynką sadzałam swoje misie i je uczyłam. Teraz zobaczcie: jestem trenerem i jestem absolutnie w swoim żywiole.

Wróćmy do kompetencji i pracy przyszłości. Ja wymienię tylko część z nich z mojego raportu i zachęcam, żebyście zapoznali się z całością. Przykład: opiekun osób starszych. Połączyłam to z zawodami, które już dziś są bardzo pożądane. Osoba opiekująca się osobami starszymi już dziś jest bardzo potrzebna! Następny zawód: konstruktor zieleni (może ja się przekwalifikuję 😊). Kolejny: doradca ds. życiowych. Wyobraźcie sobie, że młodzi ludzie w tej chwili potrzebują podpowiedzi i informacji na temat tego jak żyć. Wydaje się to niewyobrażalne, ale tak jest. Dlatego doradca ds. życiowych jest bardzo ważny. Mam koleżankę, która jest takim mentorem dla młodych ludzi. Pomaga im założyć konto w banku, wybrać mieszkanie, meble i wiele różnych rzeczy, które dla części z nas są oczywiste.

Kolejna sprawa: projektant angażujących doświadczeń. Bardzo ciekawy zawód. Jak też inżynier lotniczy.

A teraz uwaga: zawody, które już dziś są bardzo potrzebne:

– projektant wizualny

– terapeuta stosowanej analizy behawioralnej (specjalizacja w terapii)

– inżynier nauczania maszynowego

– urzędnik ds. żywności

– asystent naukowy

– deweloper ruby

– naukowiec

– inżynier ERF

– osoba obrabiająca dane

Zatem jeżeli chodzi o zawody przyszłości i obecne, to może iść to zarówno w kierunku tych miękkich kompetencji, jak też w kierunku spraw inżynieryjno-matematyczno-fizycznych. Jakie – w związku z tym – w 2030 będą kompetencje? Oprócz matematyczno-statystycznych i cyfrowych również umiejętność współpracy z ludźmi i inteligentnymi maszynami, wysoki poziom inteligencji społecznej i empatii, umiejętność zapewnienia pomocy i wsparcia osobom starszym oraz niepełnosprawnym, zdolność do zajmowania się wychowywaniem i kształceniem zarówno dzieci, jak  też dorosłych, uzdolnienia artystyczne i społeczne. Z czego to wynika? Oczywiście sam raport jest obszerny i wszystko jest w nim opisane. Natomiast to są rzeczy, które na długo nie zabiorą nam jeszcze maszyny, robotyka, sztuczna inteligencja. To będą kompetencje, które cały czas będą wykonywane przez ludzi.

Może się jednak pojawić taka kwestia: wszystko dobrze, tylko ja za bardzo nie mieszczę się w żadnej z tych kompetencji. Zaznaczam, że w raporcie są wymienione jeszcze inne, więc warto do niego zajrzeć. Myślę, że po to tu przyszliście i jesteście, żeby się dowiedzieć, czy macie te kompetencje czy nie. Jeżeli ich nie macie, to jest dobry moment, żeby zacząć je pozyskiwać bądź – co ważniejsze – odpowiedzieć na pytanie kim jestem? Znając tą odpowiedź, będę wiedzieć czego szukam. A jak będę wiedzieć czego szukam, to to znajdę.

A teraz na szybko praca domowa. Chciałabym, żebyście teraz zapisali sobie jedną refleksję jaką wynieśliście z tej godziny. Jedna refleksja co z tej chwili wynoszę dla siebie. Myśl, działanie, cokolwiek…

Teraz przejdziemy z tą refleksją do działania, czyli prosiłabym, żebyście napisali pierwszy i drugi krok, co powinno się zadziać, żeby to, co napisaliście w refleksji się zrealizowało. Pierwszy, a potem drugi krok. Taki mini krok, czyli zadzwonię do kogoś, napiszę maila, sięgnę po książkę, wyciągnę materiały z szafy do napisania pracy magisterskiej. Cokolwiek, dobrze? Pierwszy krok i drugi. Tak, żeby rozpocząć realizację tego, co sobie napisaliście w refleksji.

Druga rzecz: napiszcie z kim to działanie, czyli każdy z tych dwóch kroków, wykonacie. Sami lub z kimś. Jeżeli z kimś, to z kim. Kto was wesprze i wam w tym pomoże? I komu o tym opowiecie?

I przedostatnia rzecz: ile czasu zajmie wam wykonanie każdego z tych kroków. I nie chcę słyszeć: nie wiem, nie wiem, jeszcze się zastanowię. Nie, teraz! Jak myślisz, ile czasu zajmie Ci wykonanie telefonu, wyciągnięcie materiałów z szafy, napisanie maila, ok?

I ostatni punkt: wpiszcie to do kalendarza, czyli: jaki krok, z kim, ile czasu, komu opowiem i wpisuję tu i teraz. Nie od poniedziałku, broń Boże od nowego roku, błagam! To nie jest noworoczne postanowienie, tylko to jest działanie tu i teraz. Zaczynam robić. Zaczynam coś dla siebie. Zmieniam coś dla siebie. W związku z tym działam tu i teraz. I drugi krok też wpisuję do kalendarza za jakiś czas, ok?

Tym sposobem dobrnęliśmy do końca. Bardzo serdecznie wam dziękuję za poświęcony czas, za tak nietypową porę i w roku i w ciągu dnia też. Zachęcam was do zapisania się na kolejny webinar na listę newsletterową, bo wtedy dostaniecie o nim informację. Wszelkiego rodzaju uwagi mile widziane, bo bardzo biorę je do serca i w związku z tym poprawiam jakość swojej pracy. W nowym roku będę pracować nad plannerem rozwoju osobistego i zawodowego. Te osoby, które chciałyby mnie wesprzeć i ze mną go tworzyć też bardzo proszę o kontakt. Niedługo będę o tym pisać, zapraszać do specjalnej grupy, będziemy razem tworzyć taki planner i oczywiście te osoby, które będą ze mną go współtworzyć oraz dzielić się swoimi doświadczeniami, będą bardzo ciekawie nagrodzone. Już to obmyśliłam. Jestem osobą bardzo kreatywną, tak więc mam na ten temat dużo ciekawych pomysłów. Serdecznie wam dziękuję. Zapraszam do ewentualnych pytań. Może się też tak zdarzyć jak na uczelni – bo wykładam – że po wykładzie informuję, że jestem do dyspozycji studentów po wykładzie, a ci wtedy uprzejmie się uśmiechają, wstają, pakują się i wychodzą 😊. Może rzeczywiście w tym feedbacku coś jest, że ja rzeczywiście wyczerpuję wszystkie pytania i odpowiedzi 😉. W razie czego jestem do waszej dyspozycji. Skoro nie ma pytań, bardzo dziękuję za uwagę, wszystkie refleksje i dzisiejszą obecność.

 

Czas rzeczywisty nagrania: 60 min.