WEBINAR-styczen- jak zbudować swój profil zawodowy

Zbuduj swój profil zawodowy

Dzień dobry! Witam wszystkich bardzo, bardzo serdecznie na webinarze pt. Jak zbudować swój profil zawodowy? Nazywam się Kasia Syrówka i jeszcze raz bardzo serdecznie witam was na moim kolejnym z serii webinarze. Dziś porozmawiamy o tym jak budować profil zawodowy. Technicznie webinar zajmie nam ok. 60 min. Jeśli w trakcie pojawią się jakiekolwiek pytania, oczywiście jest przewidziana przestrzeń na odpowiedzi na nie. Te osoby, które chcą i tego potrzebują zachęcam do notowania. Ja również – zgodnie z waszymi poprzednimi uwagami – podrzucam linki do wszystkiego, o czym będę chciała dziś mówić[KJ1] .

 

Jak widać każde wydarzenie, szczególnie to dobre i tak dobrze, wręcz świetnie napisane merytorycznie (a to takie będzie), ma swojego sponsora. Naszym sponsorem w dniu dzisiejszym, którego udało nam się pozyskać, jest Kasia Syrówka 😊i jej kurs otwarty, który odbędzie się 29 lutego. W imieniu sponsora zapraszam wszystkich chętnych na kurs otwarty w poszukiwaniu swoich talentów, który się odbędzie 29 lutego. Bardzo dziękujemy sponsorowi za zdonowanie [KJ2]  naszego dzisiejszego webinaru. Podrzucam też dodatkowe linki: [KJ3] 

 

Techniczne sprawy mamy za sobą. Przypomnę jeszcze o karteczkach i długopisach dla tych, którzy lubią notować bądź zapamiętują poprzez ruch. Osoby uczące się w ten sposób często właśnie notowały bądź rysowały na szkolnych lekcjach. O sponsorze też już wspomniałam. Jeszcze raz zachęcam do udziału w tym kursie.

 

Teraz dla tych osób, którzy mnie jeszcze nie znają: nazywam się Kasia Syrówka, jestem mentorem kariery zawodowej. Zajmuję się skutecznym rozwijaniem samoświadomości u klientów właśnie w budowaniu ich kariery zawodowej. Jeżeli potrzebujecie rozwoju zawodowego, to bardzo dobrze trafiliście! Myślę, że te webinary będę organizować przez cały rok, bo taki mam plan. Jeżeli jesteś w trakcie zmiany, to te webinary będą właśnie taką pomocą dla was.

 

Wierzę też, że kluczem do sukcesu oraz do szczęścia zawodowego i prywatnego jest właśnie skupienie się na swoich mocnych stronach, na swoich talentach. Stąd właśnie też m.in. jednym z moich głównych narzędzi w pracy z klientami jest narzędzie Gallupa. Więcej informacji na ten temat też Wam podesłałam. Zachęcam do zapoznania się z nimi wszystkich, których zainteresowało to narzędzie. Generalnie zajmuję się tym, że pomagam ludziom odnaleźć ich właściwą ścieżkę zawodową. Wierzę, że każdy jest „jakiś” i każdy ma w sobie właśnie coś specjalnego, czym może się pochwalić i dzięki temu może to odkryć. Oczywiście najpierw odkryć a potem się pochwalić 😊i dzięki temu zbudować właściwą ścieżkę kariery zawodowej.

 

Plan webinaru jest m.in. taki, że będziemy rozmawiali właśnie o budowie profilu zawodowego, czyli już w tym momencie, kiedy zdaliście sobie sprawę/byliście na takim etapie, że obecna praca was nie cieszyła, nie mieliście z niej satysfakcji. Ewentualnie była za mało opłacalna, bo też czasami, a nawet bardzo często wchodzą w grę sprawy finansowe. Czasami u osób poszukujących pracy zdarza się, że uważają, iż obecna praca w ogóle nie ma sensu albo że tyle czasu już stracili w jednym miejscu i warto się ruszyć z miejsca. Jeżeli jesteście już po takich przemyśleniach i w związku z tym podjęliście decyzję o tym, że chcecie dalej kontynuować - jak to się bardzo ładnie mówi – swoją karierę poza strukturami obecnej organizacji czy też miejsca, w którym jesteście, to właśnie tutaj przychodzi taki moment, że zaczynacie myśleć o CV. I ja właśnie chciałabym was wesprzeć w jednej z tych części napisania CV, a mianowicie profilu zawodowego.

 

Takie małe wtrącenie: wybaczcie, ale ja posiłkuję się notatkami. To dlatego, że do webinaru przygotowuję się przynajmniej tydzień i bardzo dużo informacji oraz przykładów zbieram, o czym przekonacie się też dziś. Przygotowuję również ćwiczenia i to wszystko sobie notuję, żeby nic mi nie umknęło i żebyście byli naprawdę jak najbardziej zadowoleni z tej godziny, którą poświęcicie na spotkanie ze mną.

 

Pierwsza rzecz, o której chciałabym w ogóle powiedzieć, to od czego zaczynamy budując profil zawodowy i czym on właściwie jest. Profil zawodowy to jest ta część, którą powinniśmy napisać zaraz na samej górze CV. Dla przypomnienia czy też dla tych osób, które w ogóle tego nie wiedzą i dopiero są przed pisaniem CV, CV w tej chwili piszemy na jedną stronę. Jest bardzo, bardzo dużo firm i dużo miejsc, w których możecie znaleźć te gotowe wzory. Zwróćcie tylko uwagę czy to będzie wzór, który możecie kupić i ściągnąć na swój dysk, aby ewentualnie korzystać z niego w przyszłości czy on będzie w tzw. chmurze. To jest ważne. Wszystko zależy też od tego, w jakim jesteście wieku i do czego jesteście przyzwyczajeni, czy coś wam przeszkadza czy nie. Ja – myślę, że widać – jestem osobą, której klepsydra się przechyliła na tę drugą stronę 😊, tak więc raczej jestem z tej grupy, która lubi sobie ściągnąć coś na dysk i po prostu to mieć. Aczkolwiek staram się otaczać ludźmi, którzy tak robią i uczę się od nich, że dużo rzeczy też trzymam w chmurze. Jednak co wiek to wiek… Albo powiem inaczej: co przyzwyczajenie to przyzwyczajenie, tak więc wszystko zależy od tego kto jaki jest i tutaj niczego wam nie narzucam. Natomiast generalne staramy się być w CV na jednej stronie. A jeżeli już – bo rozmawiam z wieloma rekruterami, sama z resztą tego doświadczyłam rekrutując – zdarzy wam się taka sytuacja, że będziecie musieli napisać CV na dwie strony (ze względu na swoje bogate doświadczenie zawodowe), to sugeruję, żeby na samym dole dopisać imię, nazwisko, adres e-mail i telefon. W momencie, kiedy ktoś przerzuca te papiery i po prostu jak to człowiekowi pomylą mu się te dokumenty, to żeby wiedział czyje to jest. Dzięki tym podstawowym informacjom na drugiej stronie możliwe będzie odnalezienie poszczególnych stron waszej aplikacji.

 

Teraz przechodzimy do profilu. Po pierwsze, profil zawodowy to taka część, która jest częścią otwierającą CV. To trochę taka wasza wizytówka. Niektórzy przyrównują to do właśnie takiego elewator speech, czyli do takiej szybkiej, bardzo krótkiej przemowy, w ramach której powinniście przedstawić siebie w treściwy sposób. Załóżmy, że spotykacie się z kimś, kto jest dla was autorytetem albo u kogo chcielibyście bardzo pracować i kto wam imponuje. Spotykacie tę osobę właśnie w windzie i macie tak naprawdę te kilkadziesiąt sekund z dwudziestego na zerowe piętro, żeby powiedzieć kim jesteś albo co chciałbyś robić u tej osoby. Wtedy mamy te kilkanaście sekund, żeby powiedzieć kim jesteśmy i co byśmy chcieli robić. Jeśli ta wersja przemowy w windzie do was nie przemawia, to profil zawodowy można porównać chociażby do szybkiej randki. W każdym razie chodzi o to, żeby móc przedstawić siebie właśnie w bardzo krótki, zwięzły no i – uwaga! – bardzo interesujący sposób.

 

W późniejszym czasie wyślę wam prezentację, w której przedstawiam różne przykłady, o których za chwilę opowiem.

 

Czym jest profil? Oprócz tego, że jest krótką wzmianką i kilkuzdaniowym podsumowaniem, to czasami też jest nazywany celem zawodowym. To, co najistotniejsze: musi być on bardzo, bardzo dobrze napisany. Dlaczego? Ponieważ ten profil to zachęcenie rekrutera/osoby, która się z nim zapoznaje do tego, żeby zaprosić was na rozmowę. To jest wyróżnienie się z tłumu, ponieważ jeszcze nie wszyscy piszą profile. A jeśli już to robią, to nie wszyscy piszą je poprawnie. Oczywiście każdy czyta całe CV. Natomiast pierwsza weryfikacja, na którą zwraca się uwagę patrząc na CV, to jest właśnie ten profil. Jeżeli zamiast niego są wszystkie wasze dane osobowe, które już w tej chwili nie są potrzebne z wiadomych powodów, to zachęcam was do zamienienia ich na profil. Same dane nie dostarczają żadnych informacji o osobie, a przeczytanie danych dotyczących wykształcenia i doświadczenia zawodowego nie zawsze wystarczy. Profil to również forma podkreślenia swoich najlepszych zalet, osiągnięć. Zachęcenie do zaproszenia do dalszego procesu rekrutacyjnego. Profil to też pokazanie tego, w jakim kierunku chcemy iść, być zatrudnieni i się rozwijać.

 

Jeszcze taka bardzo ważna podpowiedź: ten profil zawodowy piszemy w kierunku ogłoszenia. Oczywiście mamy swój wzór i wiemy, kim chcemy być. Podkreślamy swoje zainteresowania i umiejętności. Natomiast jednak mimo wszystko dopasowujemy ten profil pod każde ogłoszenie. Ważne jest to, żeby napisać jaką mamy specjalizację, jakie cele, jakie aspiracje zawodowe, jak też jakie mamy umiejętności. To, co jest również ważne, to do czego dążymy i co już osiągnęliśmy.

 

Najważniejsze: żeby zbudować taki profil, to musimy odpowiedzieć sobie na trzy pytania. Pierwsze z nich to powtórka z ostatniego webinaru, a mianowicie: Kim jestem? Odpowiadamy sobie na pytanie Kim jestem? Czasami dla wielu osób jest to trudne pytanie. Ja do tego też nawiążę dlaczego tak jest. Natomiast istotne jest, żeby móc odpowiedzieć na to pytanie.

Drugie: Jakie są moje największe osiągnięcia i kluczowe umiejętności? Czym ja się mogę tak naprawdę tutaj pochwalić i jaki mam obszar swojej specjalizacji.

I trzecie, ostatnie pytanie to jest właśnie: Jaki jest mój cel zawodowy? W którym kierunku ja bym chciał/-a się rozwijać.

Warto jest też zawrzeć coś, co jest charakterystyczne właśnie dla was. Ostatnio pracowałam z klientem i tworzyliśmy również profil oraz CV. Długo rozmawialiśmy i zapytałam go czy jest coś czym się interesuje albo co robi takiego, co jest nietypowe a rzeczywiście by skłoniło osobę rekrutującą do tego, żeby przynajmniej do niego zadzwonić i rozpocząć rozmowę. Bo potem rzeczywiście bardzo dobrze wypadał w tych rozmowach rekrutacyjnych. I klient wymyślił (a ja wsparłam go w tym pomyśle), że zawodowo grał w piłkarzyki. Natomiast tam gra w piłkarzyki ma swoją taką bardzo nietypową nazwę, która jest na tyle intrygująca, że jeżeli się widzi w CV informację, że ktoś jest w niej mistrzem, to taka osoba jest zapamiętywana. Tak więc odpowiadamy na te trzy pytania oraz zawieramy coś, co jest charakterystyczne dla nas.

 

Jakie miałabym dla was porady względem stworzenia tych kilku zdań? Pierwsza: ja jako pracodawca, gdybym zobaczyła taki profil, to chciałabym zobaczyć, czy jest on spójny z ogłoszeniem i celem mojej firmy, czyli czy pokrywa się z tym, w którym kierunku idziemy oraz z zawodem/profilem, na który ja szukam kandydata.

Druga rzecz: chciałabym, żebyście wyboldowali w swoim profilu te elementy, które są rzeczywiście najistotniejsze i które przykują mój wzrok, a które – przejdę już do kolejnego punktu – będą się opierały na faktach. To jest bardzo istotne! Nie lejemy wody, nie mówimy ogólników tylko opieramy się na faktach, czyli nie piszemy wieloletnie doświadczenie tylko 6-letnie doświadczenie. O przykładach powiem zaraz szerzej.

O tym już mówiłam: profil umieszczamy na samej górze CV, czyli pod hasłem Curriculum Vitae i pod swoim imieniem i nazwiskiem. Dostosowujemy profil do oferty pracy (o czym też już wspominałam). Co istotne, nie rozpisujemy się: maksymalnie 50-60 znaków, te 4-5 linijek. Przyznam wam się szczerze, że trochę przekraczam te limity i czasem zdarza mi się, że jest 6 linijek. Jednak wszystko zależało od tego pod jakie ogłoszenie pisałam swój profil.

Trzeba wskazać swoje największe sukcesy i dokonania. Dobrze by było, żeby tutaj były jakieś liczby. Może to być jedno, dwa największe osiągnięcia.

Stosujemy też tzw. język korzyści, czyli co pracodawca może osiągnąć razem ze mną. Przykłady za chwilę.

Używamy oczywiście słów kluczowych z ogłoszenia, w którym jest opisane nasze stanowisko. Tutaj mam dla was taką jedną podpowiedź: bardzo wiele firm korzysta z takiego narzędzia – software`u – który porównuje CV do opublikowanego ogłoszenia. Oznacza to, że on wyłapuje m.in. słowa kluczowe, które znalazły się w ogłoszeniu ze słowami kluczowymi, które są w waszym CV. Jeżeli jest tych słów kluczowych ok. 80 proc., to wtedy software wskazuje, że pasujecie pod profil. Dlatego jest szalenie istotne i wymaga dużego wysiłku, żeby pozbierać ogłoszenia, które znaleźliście i dopasować właśnie do nich swoje CV. To samo dotyczy się oczywiście samego profilu zawodowego.

 

Opowiedzieliśmy sobie w jaki sposób tworzymy profil i jakie mamy porady w tym zakresie. Teraz bym chciała, żebyśmy omówili to, czego unikamy. Po pierwsze, unikamy jakichkolwiek punktorów, bo ma to być jednolity tekst. Po drugie, nie lejemy wody (np. Świetnie radzę sobie z pracą zespołową albo Szukam rozwoju). To mają być konkrety o was. Unikamy też frazesów, czyli często powtarzanych i wyszukanych sformułowań, które de facto pozbawione są głębszego sensu, a tym bardziej niewiele o was mówią. Nie omawiamy też tzw. miękkich spraw. Same suche fakty dotyczące waszego rozwoju: kim jestem, co osiągnęłam i w jakim kierunku chcę się rozwijać. Miejscem na więcej sukcesów jest list motywacyjny, a nie ten profil. Pamiętajmy o tym. Nie wpisujemy też tutaj statusu rodzinnego ani liczby dzieci czy ich osiągnięć. Z całym szacunkiem, ale osiągnięcia dzieci to ich osiągnięcia nawet jeśli zostały zdobyte przy waszej pomocy. Nie podajemy oczywiście danych wrażliwych bądź takich, które mogą być zabronione z uwagi na podpisane klauzule o poufności u poprzedniego czy obecnego pracodawcy. Bardzo proszę, żebyście uważali na literówki. Proszę też o to z punktu widzenia samej siebie, bo jestem osobą, która niestety nie ma na to uważności i jest mi z tym bardzo ciężko. Jeśli macie taki sam deficyt jak ja, no to tym bardziej sześć razy sprawdźcie zanim wypuścicie, bo dla odmiany jest wiele osób, które nie tylko są językowymi purystami, ale wyjątkowo zwracają uwagę na obecność literówek, które ich drażnią. Pamiętajmy o tym. Sprawdzajmy kilka razy albo ewentualnie dajmy do sprawdzenia innej osobie.

Nie używamy słów wartościujących, np. lepszy kandydat, wyjątkowe sukcesy zawodowe.

Zdarzyło się też kiedyś tak, że w profilu widziałam cytat, który reprezentował postawę i wartości tego kandydata. Oczywiście jeśli mamy takie motto, to jest to wspaniałe. Natomiast profil zawodowy nie jest właściwym miejscem do jego wpisywania.

 

Przejdźmy teraz do przykładów.

Zacznijmy od studenta:

Student III roku Informatyki i Biologii, pasjonat piwowarstwa szuka rozwoju w zakresie inteligentnych sieci neuronowych.

To jest bardzo dobrze napisany profil! Kandydat nie ma jeszcze dużego doświadczenia, więc posługuje się tym, co posiada (III rok Informatyki i Biologii), czym się pasjonuje (zwrócił na siebie uwagę piwowarstwem) i w którym kierunku chce iść (inteligentnych sieci neuronowych).

Źle napisany profil: Ambitny student szukający ciekawej pracy nastawiony na rozwój. Frazesy wartościujące, ogólne stwierdzenia i żadnych konkretów.

 

Dobrze napisany profil:

Menager z 7-letnim doświadczeniem w branży automotive z sukcesami w zarządzaniu spółką 100-osobową szuka rozwoju w project menagement, najlepiej w firmie z polskim kapitałem.

Co ten człowiek nam mówi? Mówi nam, że przez 7 lat pracuje w branży automotive, chce pracować w firmie z polskim kapitałem (czyli nie w międzynarodowej organizacji), chce się rozwijać w project menagement i posiada sukcesy w zarządzaniu 100-osobową spółką. To są bardzo konkretne informacje i wtedy my jako pracodawca sprawdzamy, czy on pasuje nam pod nasz profil.

 

Często zdarza się tak, że osoba zaaplikowała na jedno stanowisko, a rekruter wiedząc o innych rekrutacjach, które niekoniecznie są ujawnione w tych miejscach, w których szuka się pracy, stwierdził, że pasuje pod inne ogłoszenie. Miałam naprawdę kilka takich przypadków w ostatnich dwóch latach, że klienci dostali pracę na zupełnie innym stanowisku niż na to, na które aplikowali. Często wyżej albo uszeregowane w bok, natomiast właśnie dzięki dobrze napisanemu profilowi.

 

Kolejny dobrze napisany profil:

Jestem menagerem z 8-letnią, międzynarodową praktyką w zarządzaniu IT. Pełniłem funkcję administratora IT dla krajów bałtyckich prowadząc projekty według metodologii Prince2. W drugiej firmie chciałbym zbudować efektywny zespół specjalistów IT, który zajmie się wdrażaniem nowych systemów.

Ta osoba podała jeszcze nazwę firmy, ale ja nie mogę jej podać. Te konkrety, tj. podanie nazw firm, metodyka (Prince2, IT) i to, że chciałby iść w kierunku wdrażania nowych systemów to są właśnie rzeczy, które powinny się znaleźć w profilu.

A źle napisany profil?

Studiowałem na Wydziale Fizyki, Matematyki, Informatyki na Politechnice Krakowskiej. Mam doświadczenie w pracy z zespołem w branży IT. Cechuje mnie odpowiedzialność, kreatywność, chęć rozwoju. Mam 38 lat. Jestem żonaty i mam dwójkę dzieci.

Tak, jak już wcześniej wspomniałam, większość tych rzeczy, które tutaj są – oprócz tego, że pracował z zespołem IT – są do wyrzucenia, ponieważ kompletnie się nie nadają.

 

Teraz kolejny profil dobrze napisany:

Mam 10-letnie doświadczenie w branży logistycznej, w tym 7-letnie doświadczenie w zarządzaniu operacjami magazynowania. Wiem jak zapewnić odpowiednie funkcjonowanie magazynu o powierzchni 20 tys. m2. Potrafię koordynować pracę dużych zespołów powyżej stu osób. W firmie *** chciałbym zająć się optymalizacją kosztów.

Dobrze byłoby tutaj dodać jakiego obszaru miałaby dotyczyć ta optymalizacja, ale to już jest drobiazg.

A ten sam profil napisany wcześniej źle?

Jestem doświadczonym pracownikiem branży logistycznej zajmującym się również operacjami magazynowania. Zapewniam odpowiednie funkcjonowanie magazynów i doskonale koordynuję pracę dużych zespołów. „Doskonale”- wartościujące. W pracy cechuje mnie dokładność, punktualność, nastawienie na osiągnięcie zamierzonych rezultatów. Wymieniamy umiejętności, a tak naprawdę w tym obszarze nie są one potrzebne. Możemy zrobić to gdzie indziej. Dobrze radzę sobie w pracy pod presją czasu. Interesuję się piłką nożną, a prywatnie biorę udział w amatorskich wyścigach samochodowych.

Z punktu widzenia pracodawcy – tak jak wspomniałam – to, że bierze udział w wyścigach samochodowych to naprawdę można wpisać w innym miejscu w CV. To jest rzeczywiście interesujące i można trafić na osobę, która rzeczywiście też się tym pasjonuje i będzie fajny temat do rozmowy. Natomiast poprzednia wersja była wersją, dzięki której kandydat rzeczywiście miał szansę wzbudzić większe zainteresowanie.

 

Teraz kolejny przykład odpowiedzi na pytanie Kim jestem?

Jestem senior account menagerem z wieloletnim doświadczeniem w zarządzaniu projektami komunikacyjnymi ATL/BTL/digital zdobywanym w międzynarodowych agencjach reklamowych. Specjalizacja: Skutecznie zarządzałem i wdrażałem kampanie reklamowe dla klientów z sektora usług finansów i telekomunikacji, koordynowałem również pracę 10-osobowego zespołu. A jaki jest cel zawodowy? Poszukuję pracy jako menager ds. marketingu w organizacji z branży finansów.  To jest naprawdę bardzo dobrze napisany profil. Zwróćcie uwagę, że ta osoba wie, czego szuka. Ta osoba wie, o co jej w życiu zawodowym chodzi (po części ma to też wpływ na życie prywatne). Ta osoba potrafi zdefiniować siebie w najbliższej przyszłości.

 

Kolejny:

Doświadczony menager sprzedaży skutecznie wykorzystujący marketingowe oraz techniki sprzedaży w osiąganiu celów. 6-letnie doświadczenie menagerskie w kierowaniu podległymi obszarami. Skuteczny negocjator. To już tak chyba bym nie przesadziła. Aż tak dobre to to nie było, jak patrzę na to z perspektywy czasu 😊.

 

Wszystkie te profile i porównania przygotowałam wam w prezentacji, którą otrzymacie. Natomiast teraz chciałabym jeszcze poświęcić chwilę na coś, co jest moją specjalizacją i tak naprawdę od czego ja zaczynam pracę z klientem. Chciałabym, żebyście się zastanowili i odpowiedzieli sobie na pytanie Kim jesteście? To jest mocne i bardzo ważne pytanie. Czasami niektórzy klienci się wzburzają, że przyszli do mnie, żeby dostać pracę, znaleźć ją i żebym im w tym pomogła, a ja zadaję filozoficzne pytania. Natomiast przyznam się wam, że na poziomie tego, o czym bym chciała z wami rozmawiać, a mianowicie Piramidzie Diltsa, która zaczyna się od wizji i misji (jednak ja nie schodzę tak głęboko z klientami), zależy mi na tym, żeby każdy z was wiedział kim jest. Wiedział jaką ma tożsamość. To jest na początku duże i trudne zadanie, żeby sobie odpowiedzieć. Jednym z ćwiczeń jest ćwiczenie na wartościach. I takie ćwiczenie dzisiaj ode mnie dostaniecie w prezencie. Jest to ćwiczenie, które jest ćwiczeniem pomagającym właśnie odpowiedzieć na pytanie Kim jestem? Co jest dla mnie ważnego? Po co w ogóle to wszystko robię? Tak więc praca na tożsamości i na wartościach, na tych dwóch poziomach w piramidzie Diltsa. W tym ćwiczeniu tam jest wszystko opisane, natomiast ja w tej chwili po krótce powiem jak je zrobić, żebyście mogli sobie zanotować dodatkowe informacje.

 

Wygląda to w ten sposób, że z tych ponad 100 wartości, które wam dam, chciałabym, żebyście na samym początku wybrali – nie licząc, ile ich jest – wszystkie wartości, które wam pasują. Możecie je pozaznaczać czy podkreślić. Potem drugi etap jest dość trudny – wycinanki dla dorosłych 😊 – trzeba powycinać te wybrane wartości i ułożyć je przed sobą, a potem grupować na dwa obszary. Pierwszy to te, które są dla bardzo ważne i których potrzebuję u innych, a jednocześnie ja się nimi posługuję. Drugie: mniej istotne. Wtedy tworzą wam się dwie grupy. I tą ostatnią grupę, która powstanie, dzielimy na podgrupy. Patrzymy, które z nich do siebie pasują i w takich podgrupach będziemy je dzielić. Jeżeli ktoś z was z różnych powodów by sobie po tym etapie nie mógł poradzić, to jeżeli mi powysyłacie zdjęcia tych mniejszych podgrup, to ja was poprowadzę, pomogę wam. Wejdźcie na grupę, gdzie pomagam wszystkim osobom, które wykonują moje ćwiczenia i jestem do waszej dyspozycji.

 

Co się zadzieje? Tych podgrup powinno być osiem (podgrupą może być jedna wartość). Chciałabym, żebyście znaleźli tę wartość, która jest nadrzędna nad wszystkimi. Wtedy dzieje się jeszcze coś takiego, że czasem niektóre wartości się pomiędzy podgrupami przesuwają. Jak mamy tę nadrzędną wartość, układamy ją na samej górze. Pozostałe odkładamy na bok i zostaje nam osiem wartości. Ostatnim etapem będzie ułożenie tych wartości w hierarchii, ale więcej o tym w ćwiczeniu pisemnym, w którym wykorzystuje się w tym celu tabelę.

 

Powiem wam, że to ćwiczenie jest dość długie. Chciałabym, żebyście mieli na nie godzinę. Natomiast jest to ćwiczenie, dzięki któremu naprawdę będziecie mogli zrobić taki mocny, wewnętrzny wgląd w samych siebie i m.in. też odpowiedzieć na pytania: O co mi w życiu tak naprawdę chodzi? Kim chcę być? Co chcę robić? Co chcę dać ludziom? Co chcę dać sobie? Co chcę dać najbliższym? Zaczyna się wtedy taka rozmowa, dialog ze sobą, który jest potrzebny chociaż raz w życiu. Dlatego zachęcam was do jego przeprowadzenia właśnie w momencie, kiedy podjęliście decyzję, że szukacie pracy. Skoro ma to być - nie mówię, że ostatnia – kolejna praca na waszej ścieżce zawodowej, to warto by było, żeby ta praca była takim miejscem, gdzie rzeczywiście będziecie spójni ze swoimi wartościami, rzeczywiście się odnajdziecie i będziecie mieli tzw. flow, czyli to, że będzie pracowali w oparciu o swoje silne strony, talenty i wartości. Będziecie mogli pokazać nie tylko swoje umiejętności, ale będzie to też dopasowana praca do tego, co byście chcieli w życiu robić. Tego wam z całego serca życzę!

 

Na koniec mam prośbę: chciałabym, żebyście zapisali sobie w tej chwili jedną refleksję, która wam przyszła do głowy. Może być to malutka zmiana. Chodzi o to, żeby ta refleksja była zapisana. Jakaś myśl, działanie, cokolwiek…

Druga część tego zadania polega na tym, że chciałabym, żebyście rozpisali dwa pierwsze kroki, które trzeba wykonać, żeby ta rzecz się zadziała. Co powinniście zrobić w pierwszej kolejności, żeby móc to zrealizować (np. wpisać do kalendarza, zadzwonić do Zosi, wyszukać coś w internecie). Coś małego, ale ten pierwszy krok określony w czasie i określony z kim. Drugi krok też określony w czasie i określony z kim. Z kim to zrobicie czy sami, bo oczywiście niektóre rzeczy można wykonać samemu. Co ważne, zastanówcie się, ile czasu każdy z tych kroków wam zajmie. Czasem jest to kilkuminutowa czynność a czasami np. 40 min. Zaplanujcie bardzo realnie.

No i teraz ostatnia rzecz: chciałabym, żebyście te kroki z tymi notatkami wpisali do kalendarza – tradycyjnego czy w telefonie. Niedługo sama będę tworzyła tradycyjna kalendarz rozwoju zawodowego, w którym będzie miejsce na notatki i różnego rodzaju ćwiczenia związane z rozwojem zawodowym, znalezieniem pracy marzeń. Będą w nim m.in. wartości, misja, wizja, umiejętności, przekonania, talenty. Na wszystkich tych poziomach będą ćwiczenia. Z resztą osoby, które byłyby zainteresowane tym plannerem, to zachęcam do podzielenia się swoimi doświadczeniami pozytywnymi i negatywnymi z poszukiwania pracy czy też szukania swojej ścieżki zawodowej. Może jakieś ciekawe miejsca, w których warto pracować albo gdzie warto efektywnie szukać pracy. Wszystko co tylko wam przyjdzie do głowy z tego obszaru. Oczywiście osoby, które będą się dzieliły tymi doświadczeniami, będą gratyfikowane bardzo ciekawym rabatem na planner. Na tę chwilę planner ma 360 stron i mocno zastanawiamy się jak to rozwiązać 😊 Projekt jest w fazie opracowywania, więc każdy może dołożyć swoje 5 groszy. Zapraszam, bo będziecie mieć ciekawy wkład w pomoc rozwoju dla innych.

 

Dziś skończyłam to, o czym chciałam powiedzieć. Jeśli macie pytania, zachęcam do zadawania ich na grupie. Zachęcam też do pobrania darmowego raportu „Praca przyszłości”, w którym jest dużo informacji o kompetencjach, zawodach przyszłości i sposobach pozyskiwania pracy. Raport dostępny jest na mojej głównej stronie syrowka.com. Zachęcam też do zapisu na kurs otwarty, który będzie nastawiony na poznanie swoich talentów za pomocą badania Gallupa. Będziemy w nim omawiać swoje mocne strony i uczyć się jak je wykorzystywać. Dziś dziękuję już za uwagę.


WEBINAR MARZEC- Warto mieć marzenia

Dlaczego warto mieć marzenia w każdym wieku?

 

Dzień dobry!

Sporo Panów zapisało się na dzisiejszy webinar (możliwe, że nawet 1/3 grupy) i bardzo prawdopodobne, że będą dołączać w trakcie. Chcę tylko powiedzieć, że często będę mówiła zrobiłam/zrobiłaś z uwagi na to, że jestem przyzwyczajona do siebie jako kobiety 😊

 

Witam Was bardzo serdecznie! Nazywam się Katarzyna Syrówka. Dziękuje za Waszą obecność. Mam nadzieję, że u Was jest wszystko w porządku i dobrze się czujecie oraz że Wasi bliscy też mają się dobrze. Sytuacja jest trudna, więc tym bardziej w tym momencie, w którym teraz jesteśmy chciałabym zająć wasze myśli właśnie tym co mamy w temacie webinaru, czyli dlaczego warto mieć marzenia w każdym wieku?

 

Będzie ćwiczenie. Przypominam, że wysyłałam takie ćwiczenie Moje marzenia. Oczywiście te osoby, które nie mają drukarki i nie mogą go wydrukować, to mogą sobie te ćwiczenie przepisywać. Tak więc będziemy szli wg tego wzoru ćwiczeń.

 

I teraz chciałabym powiedzieć, skąd ja się wzięłam. Niektóre osoby mnie znają, natomiast większość osób jeszcze nie. Jestem profesjonalnym i kredytowanym mentorem, wspieram ludzi w odkrywaniu ich właściwej ścieżki zawodowej. Moje doświadczenia - zarówno te zawodowe jak i częściowo prywatne, dodam też, że pracuję również z młodzieżą - przełożyłam na pomoc ludziom w budowaniu ich kariery zawodowej. Jako mentor rozwijam samoświadomość klientów oraz ich kariery. Chciałam powiedzieć, że marzą mi się ludzie szczęśliwi zawodowo. To jest moje marzenie i moja misja! Dzielę się tym co wiem, dzielę się też tym, czego dowiaduję się od moich klientów (oczywiście tylko w formie przykładów). Dziś też będę o nich mówiła, więc zobaczycie, jak to działa. Pomagam po prostu odkrywać ludziom ich ścieżkę życiową. To jest moje powołanie, które odkryłam u siebie. Mam nadzieję, że dzisiaj częściowo troszeczkę was naprowadzę na ten temat.

 

Jak każde dobre wydarzenie, które jest bezpłatne, ale dobrze przygotowane i zaprojektowane, powinno mieć swojego sponsora. Ten webinar też go ma. Sponsorem tego wydarzenia jest – uwaga! - KASIA SYRÓWKA! T teraz Kasia Syrówka opowie o swoim produkcie, który wyjdzie niebawem, a mianowicie będzie to mapa dorosłości poradnik dla rodziców. Będzie on dotyczył mądrego wspierania dzieci w wyborze szkoły, liceum. Będzie też zawierał plany rozwoju zawodowego. Za miesiąc, dwa - w zależności jak rozwinie się sytuacja - te dwa produkty pojawią się, a ja – jako sponsor - chciałam o tym powiedzieć 🙂 Dziękujemy sponsorowi 🙂 Te produkty powinny się pojawić pod koniec kwietnia, więc będę wdzięczna jak będziecie udostępniali linki u siebie i wśród znajomych czy wśród rodziców, którzy takich rzeczy potrzebują.

 

 

Czym jest marzenie? Marzenie tak naprawdę to fantazjowanie, wyobrażanie sobie innych światów, jak też mara, widmo. Marzenie polega na fantazjowaniu, wyobrażaniu sobie przyszłości. Można byłoby je też nazwać takim głębokim planowaniem, tyle, że to planowanie nie jest uporządkowane. Płynie raczej wolno i raczej przypomina sen tak bardziej na jawie. I teraz: dlaczego te marzenia są nam potrzebne? Dzięki nim jesteśmy w stanie wyobrazić sobie jak pewne sytuacje mogłyby wyglądać, np. w jaki sposób mogę się przekonać, czy będę dobrym szefem w dużej fabryce produkującej odzież albo czy wolę zostać aktywistką społeczną, a może chciałabym zostać artystką lub lekarzem... Tak naprawdę to jest odegranie pewnych ról w głowie i tych potencjalnych możliwości. Takie odpływanie w marzenia na chwilę de facto pozwala nam nie tylko wyobrazić sobie niektóre rzeczy, ale też czyjąś obecność czy zrelaksować się.

 

Ja chciałabym żebyśmy teraz wszyscy razem, żeby każdy wziął kartkę. Jeżeli nie macie tego ćwiczenia to ja podpowiem. Pierwsze ćwiczenie polega na tym, że wypisujemy swoje marzenie. Chciałabym żebyście napisali to marzenie, które jest takim waszym dużym skrytym marzeniem. Nie będziemy się tym dzielić, nie martwcie się, nie będziemy o tym opowiadać. Piszemy swoje marzenie, ok? Jak moi drodzy mamy to marzenie, to teraz słuchamy! Ja zrobię taki trening autogenny Shultza, czyli wprowadzimy się w stan marzenia. Chciałabym, żebyście wygodnie usiedli, przymknęli oczy, poczuli się zrelaksowani… A teraz tak: wyobraź sobie, że jest ciepły dzień a Ty leżysz na plaży, na której piasek jest ciepły, ale nie jest zbyt gorący. Słońce lekko Cię opala, wiatr delikatnie wieje… Jest dokładnie tak jak powinno być. W sam raz, abyś mógł/mogła się zrelaksować. Weź bardzo głęboki oddech: wdech, wydech i jeszcze raz. I teraz czujesz, że zaczynasz się relaksować. I pomyśl sobie, że to marzenie właśnie teraz się spełniło. Jesteś w tym miejscu, które sobie wypisałaś/-eś. Jesteś tym kim, chcesz być. Masz to, co sobie wymarzyłeś. Zastanów się i poczuj to, pomyśl jak się teraz czujesz. Jak Ci jest z tą realizacją? Jak Ci jest w tym momencie, w którym jest Ci tak dobrze? Czy rzeczywiście to jest to, czego oczekiwałaś? Czy wszystkie rzeczy są zaspokojone? Czy rzeczywiście masz poczucie zadowolenia? I tak naprawdę jakie jest pierwsze uczucie, które pojawia się jak się to zrealizowało?

Dobrze, teraz delikatnie otwieramy oczy, wstajemy mentalnie z tego piasku. Jesteśmy tu i teraz z Kasią Syrówką. Bardzo Wam dziękuje za te ćwiczenie i chciałabym żebyście zanotowali sobie -jeszcze tutaj pod spodem, ale jeszcze przed kolejnym ćwiczeniem - jakie mieliście uczucie, co czuliście wtedy, gdy to się zadziało.

 

Posłuchajcie teraz, chciałabym Wam opowiedzieć takie rzeczy: dlaczego trzeba mieć marzenia? Ponieważ ludzie, którzy marzą - niezależnie od sytuacji w jakiej są obecnie, w jakiej się znajdują - dodają sobie energii i motywacji do tego, żeby żyć. Marzenia też są dowodem tej siły życiowej, biologicznej i również psychicznej oraz egzystencjonalnej. Tak więc marzenia mogą dodawać nam energii i takiej chęci do działania. Wtedy, kiedy sobie wymarzymy, że coś chcemy osiągnąć to budzi się w nas taka siła, moc. Prawda? Drugą rolą jaką pełnią marzenia jest funkcja motywująca, ponieważ to, co więcej niż chcemy, to nie dość, że mi się chce to jeszcze ja to marzenie mogę zrealizować, np. ja właśnie pracując nad poradnikiem dla rodziców, czy nad planerem myślę sobie o tym, że chciałabym odnieś sukces, chciałabym, żeby ludziom to coś dało, żeby coś pomogło rodzicom, dzieciom, ludziom w ich rozwoju zawodowym. Tak więc to mnie jeszcze bardziej motywuje do tego, żeby więcej dać. Asia, która pracuje nad grafiką, po prostu mnie tam chce utłuc, bo ja cały czas mówię: Asiu, poczekaj, za mało, dajmy jeszcze to. Tak więc motywuje mnie ta chęć wspierania ludzi i oczywiście częściowo też to, żebym odniosła sukces. Tak więc te wyobrażenia tak działają.

 

Kolejna funkcja jest nakierowana na innych, czyli np. lekarz, który chciałby wynaleźć lekarstwo na AIDS czy też wyeliminowanie plastiku na świecie. Ostatnio kupiłam sobie też taką książkę o młodej dziewczynie, która wynalazła plecaki z helem, żeby nie trzeba było dźwigać ciężkiego plecaka. Ten plecak unosi się jak balony z helem. To jest na razie w fazie projektu, ale bardzo fajny patent. Tak więc mogą być też marzenia nakierowane na innych. Kto by pomyślał, że plecaki będą latać.

 

Kolejną funkcją jest kreatywność, rozwiązywanie problemów. To jest taka technika, która pomaga z tego miejsca, w którym jesteśmy i czujemy, że się tak zakleszczyliśmy, nie jesteśmy wstanie wyjść w tą czy z powrotem przejść do zupełnie innej przestrzeni, do zupełnie innej dziedziny niż nasza. Oczywiście przechodzimy z tym samym problemem i wtedy tak naprawdę go rozwiązujemy, ponieważ nie mamy żadnych ograniczeń, żadnych przekonań. Jeżeli za długo jesteśmy w jednym miejscu, już wiemy którymi ścieżkami trzeba iść, to nie widzimy niestety innych dróg. Dlatego powiem Wam, że w pracy - gdy przychodzi nowa osoba do pracy - to ja często powtarzam ludziom: słuchajcie, ta osoba jest teraz dla nas największym teraz zasobem, bo ona nie zna ograniczeń w naszej firmie, nie zna ograniczeń w pracy, nie wie co kto może, a czego nie i ta osoba będzie wymyślała najlepsze pomysły do rozwiązania pewnych problemów, które mamy. I dokładnie tak to wygląda. To jest ta technika.

 

Kolejny przykład mogę dać Wam taki, że są takie gry szkoleniowe, które często stosuje, że np. dana grupa przenosi się nagle do wioski indiańskiej i są Indianami, którzy muszą walczyć o zasoby. Bardzo często na początku słyszę, to jest jakiś głupi pomysł, ludzie dorośli będą się bawili jak małe dzieci. To nie o to chodzi. To jest dokładnie ten mechanizm, o którym mówię: to jest przeniesie się do innego środowiska, do zupełnie innego obszaru po to, żeby rozwiązać problem, nad którym pracują.

 

I teraz w takim razie Moi Drodzy patrzymy, co sobie tutaj napisaliśmy w naszym marzeniu. Jak się czuliśmy? A teraz tu na samym dole mamy takie cztery kwadraciki i na tych kwadracikach patrzymy sobie, którego obszaru dotyczy marzenie. Ja zrobię tak, że będzie widać ćwiczenie. Czy wasze marzenie dodaje Wam energii? Czy wasze marzenie dodaje wam motywacji do działania? A może nakierowane na innych? A może ma pobudzić waszą kreatywność? Mamy zrobione?

 

Chciałabym Wam powiedzieć o czymś takim: dlaczego ta ucieczka w marzenie jest potrzebna? Zacznę od takiej rzeczy, która jest trudna - mianowicie Państwa marzenia pełnią taką funkcje ucieczkową, są takim rodzajem oszołomienia, które ratuje nas w sytuacji opresyjnej. Często rzeczywistość jest na tyle przytłaczająca dla niektórych osób, że oczywiście sięgają po te seriale i książki, żeby oderwać się w inny świat i pomarzyć, aby choć na chwilę być ze swoim ukochanym bohaterem bardziej niż w rzeczywistości, w której funkcjonuje. Chciałabym dać Wam taki przykład, może trudny, ale mam nadzieję, że on na tyle utkwi w pamięci, że będziecie rozumieli tę sytuację. Jest książka. Niestety nie pamiętam autora, to była osoba, która była dysydentem w Związku Radzieckim. Ten człowiek na zesłaniu był mocno przesłuchiwany przez KGB i opisał to wszystko w swoje książce, bo przetrwał to wszystko. Dlaczego przetrwał? Bo właśnie każdym razem odpływał w marzenia. Wyobraził sobie, że buduje pałac z 60 komnatami i cały czas urządzał te pomieszczenia i szukał a to pieca kaflowego, żyrandola kryształowego, a to dywanu… Wtedy, kiedy właśnie trwały te przesłuchania i było najtrudniej, to on cały czas meblował te komnaty. Gdy je umeblował, zaczął zapraszać gości i organizować bale….

Ten przykład pokazuje, że świat wyobraźni jest światem, w którym można się skryć przed tym rzeczywistością, przed taką opresją. Ale dlaczego ja tą funkcje omawiam? Ponieważ ona bardzo jest zbliżona do ucieczek w świat w okresie dojrzewania. Jak już wcześniej wspomniałam pracuję z młodzieżą oraz rodzicami i ten temat jest mi bardzo bliski. Chciałabym Wam powiedzieć, że nastolatki bujają w obłokach i wyobrażają sobie takie nierealistyczne światy i sytuacje. A to dlatego, bo oni tak naprawdę nie są gotowi do podejmowania ważnych decyzji. Jak 14-latek tak naprawdę ma wiedzieć, kim chce zostać w wieku 24 lat? A niestety w wieku 14 lat musi podjąć decyzję jaki profil liceum musi wybrać. Później powinien też wiedzieć jaki profil studiów… Wracając do bardzo mi bliskiego tematu, czyli nastolatków: to jest tak, że ich tożsamość dopiero się kształtuje. W nich budzą się pragnienia, uczą się tego, uczą się na sobie i nagle wymagamy od nich wiedzy oraz decyzji jaki zawód mają wybrać i kim mają być. Ten stan dla nich jest stanem opresyjnym i dlatego te marzenia są dla nich dobrą funkcją ucieczkową, są taki buforem pomiędzy tymi nadmiernymi oczekiwaniami rodzicami i środowiska a kształtującym się JA. Dlatego niektórzy niestety dopalają się do tego jeszcze alkoholem czy narkotykami. Szczęśliwie niektórym wystarczą tylko książki, filmy i muzyka. Mam nadzieję, że jeszcze to pamiętacie, bo ja pamiętam dobrze jak to jest 😊 To taki okres, kiedy najwięcej się czyta książek, ogląda filmów, słucha muzyki… Szukamy wtedy dla siebie takich światów. Przymierzając te światy jak ubrania, przymierzamy te różne tożsamości i sprawdzamy tak naprawdę kim chcemy być.

 

No właśnie! Teraz przechodzimy do mojego ulubionego konika: kim chcę być? Jak to jest, że marzymy nie swoimi marzeniami? Z uwagi na to, że jesteśmy istotami społecznymi, trudno jest nam oddzielić to co nasze od tego, co zostało nam narzucone przez społeczeństwo. Wynika to z tego, że nie mamy de facto wglądu w swoje JA. Na pytanie kim jestem? rzadko umiemy odpowiedzieć. Często nie znamy siebie i dlatego też nie wiemy co może dać nam szczęście, co może dać nam poczucie dobrostanu. Ja chciałabym, żebyśmy przeszli teraz do ćwiczenia na stronie nr 3 Kim jestem? Kochani żebyście zastanowili się właśnie nad tym, jakie macie wartości, jakie macie potrzeby, co jest związku z tym dla Was najważniejsze. I temat naszego dnia, a mianowicie: jakie marzenia dadzą mi szczęście?

 

Piszcie, a ja Wam opowiem taką historię. Ja w wieku 35 lat tak naprawdę za namową koleżanki odkryłam talenty Gallupa. Zrobiłam sobie badanie i w momencie, kiedy zobaczyłam „kim jestem” (bo talenty pokazują te cechy osobowości i talenty mocne strony, którymi się posługujemy), to okazało się, że byłam w takim wyparciu. Kilku talentów w ogóle nie akceptowałam. Okazało się, że ja widzę siebie zupełnie inaczej, że inaczej widzą mnie inni ludzi. Ja tak naprawdę nakładałam na siebie to, co gdzieś tam kiedyś mi wtłoczyli rodzicie, środowisko i chciałam być zupełnie kimś innym niż de facto byłam. I powiem Wam, że była to najsilniejsza przemiana w moim życiu. Przyznam się Wam szczerze, że ten moment był tak przełomowy, że ja w ogóle zaczęłam zupełnie inaczej funkcjonować, inaczej pracować, inaczej komunikować. Zupełnie inaczej ułożyły mi się prywatne relacje. Przestałam się tak spinać, jak ja to mówię „kopać się z koniem”. A najważniejsze w sumie - bo jestem teraz tu, gdzie jestem - to zaczęłam zmieniać swoje podejście do tego, gdzie powinnam być i czym powinnam się w życiu zajmować. Tak więc zmieniałam swoje marzenia (po części nie wszystkie). Przykładowo: zawsze chciałam mieć hamak! I bez względu na to jakie miałam talenty, zrealizowałam w końcu to marzenie: mam hamak! 😊 Tak więc takie marzenia nie przeszły przemiany, ale inne jak najbardziej.

 

I słuchajcie, Wy piszcie cały czas swoje potrzeby. Ja jeszcze raz powiem: moje potrzeby, wartości, co związku z tym dla mnie jest najważniejsze. I nie chciałabym, żebyśmy poruszali się w tej kategorii: pieniądze, praca, rodzina. Chciałabym, żebyście spojrzeli na siebie tak szerzej, pomyśleli czy ja faktycznie jestem człowiekiem, który jest urodzony do tego, żeby tylko leżeć i nie pracować. I znowu wchodzimy w ten trening autogenny: leże na plaży i nic nie robię. Czy to faktycznie jest to, co chciałbym robić? Albo co się ze mną wydarzy, gdy będę miał na koncie 5 mln zł? W którym kierunku ja wtedy pójdę, co zrobię (oczywiście poza tym, że rozdam różnym ludziom). Chciałabym, żebyście spojrzeli szerzej na te wartość i potrzeby.

 

Magda Ty napisałaś, że nie miałaś czasu przeczytać raportu, żeby zrozumieć swoje talenty. Magdo, zachęcam Cię do tego, żebyś weszła na moją stronę i tam możesz pobrać całkowicie bezpłatny raport. On jest bardzo rozbudowany - bo ja już od dawna pracuje z talentami - i tam możesz pobrać raport, który będzie dopasowany pod Twoje talenty. Daję w nim naprawdę bardzo dużą dawkę wiedzy po polsku, tak więc zapraszam Ciebie i wszystkich, którzy mają zrobione badania także. A Ci, którzy nie robili jeszcze testu Gallupa, zapraszam na moją stronę po kod do badania. Koszt 100 zł, tak więc do przeżycia, jeżeli jesteśmy na takim etapie, że chcemy dowiedzieć się bardziej kim jestem.

 

Teraz chciałabym, żebyście jeszcze wypełnili ćwiczenie Dlaczego marzenia są potrzebne do życia? Obiecałam, że poruszę taki temat.

 

Gdy mamy siłę, tę energię życiową to mamy też czas i możliwość odpływania w marzenia. A co, jeżeli tej siły nie posiadamy i jesteśmy w słabszej kondycji? Wtedy - przyznaje szczerze - jest tak: poznaje się, że ktoś ma depresję po tym, że nie potrafi marzyć, jest uwięziony albo w przeszłości albo teraźniejszości. Wszystko jest ciągle źle i nie potrafi siebie wykreować w innych światach. Więc ja zachęcam bardzo: jeśli rzeczywiście jest bardzo źle, jesteś zmuszona/-ny do tworzenia tej przestrzeni tego pałacu z komnatami. W takim etapie życia dobrze jest zająć się działaniem. Powiem Wam taką babciną radę: babcia mówiła, że trzeba żyć w ruchu. Coś w tym jest, bo teraz  ma 96 lat i dziewczyna dobrze sobie radzi. Ja już teraz rozumiem, znając te mechanizmy działania, że ten ruch - czyli działanie, np. mycie okien, sprzątanie samochodu, pranie firanek – i nie podaję wcale tych przykładów tylko dlatego że są kobiece (mężczyzn też dotyczą), ale po to, żeby podkreślić, że w tym ruchu chodzi o rzeczy, których za często nie robimy. Rzeczy, które zajmą nam automatycznie czas, spowodują, że jesteśmy tu i teraz, bo muszę się skoncentrować czy dobrze umyłam szybę, czy dobrze spięłam firanki itd. Chodzi o to, żeby być tu i teraz! To zaabsorbowanie umysłu działaniem fizycznym to jest tak naprawdę jedyny sposób, żeby wasze ego przestało się szarpać tam i tu, a dlaczego tamtego, a nie tego, dlaczego to a nie tamto. Jak się skoncentrujecie i wyciszycie, to jest bardzo dobry moment na to, żeby zacząć myśleć o tym, co ja tak naprawdę potrzebuję, czego ja oczekuję, co jest mi tak naprawdę potrzebne…. W marzeniach jest właśnie to co jest za nami, tu i teraz a także to, co przed nami.

 

A w ogóle tak ciekawostka: w kulturach Ameryki Południowej za nami pokazują takim gestem, a przed nami – takim, ponieważ nie znamy jeszcze tego, co jest przed nami więc tego nie widzimy.

 

Wracając do tematu: kiedy w myśleniu o sobie samym skupicie się tylko na tym, że przeszłość czy w przyszłość nie jest dobra i na wyobrażaniu siebie w negatywnym aspekcie np. gdybym miała bogatych rodziców, to mogłabym bardzo wiele osiągnąć, a teraz to już po prostu po mnie, oni mają lepiej, bo mają bogatych rodziców. Gdybym w przyszłości wygrała w totolotka, to mogłabym to osiągnąć, a tak to nie mam na co liczyć. Takie właśnie szarpanie siebie albo przeszłość w negatywnym aspekcie albo przyszłość jest bardzo destrukcyjne, ponieważ ani nie jesteś tu i teraz, ani nie marzysz, nie kreujesz siebie w tym pozytywnym aspekcie. Polecam Wam książkę

P. Zimbardo i J. Boyda „Paradoks czasu”. Oni to naprawdę bardzo fajnie opisują i pokazują te negatywne skutki patrzenia na siebie zarówno w kontekście przeszłości (nic mi się teraz nie uda, bo przeszłość mam za sobą kiepską), jak też przyszłości (niczego nie osiągnę, bo na pewno czegoś tam nie wygram czy nie dostanę, a inni wszystko mają już teraz). Tak więc bardzo bym prosiła, żebyście unikali takiego myślenia.  Namawiam Was, rekomenduję, proszę, błagam: po prostu twórzmy te pozytywne rzeczy i te, które są tu i teraz.

 

A teraz zastanawiamy się nad powiedzeniem: zastanów się dwa razy nad tym, czego sobie życzysz. Możliwe, że to znacie.

 

Kolejne marzenia nazywają się opiatowymi i są to takie, do których ciągle się powraca, dopieszcza się w nich każdy szczegół. Ułożenie tego nierealnego standardu sprawia, że każda okazja realizacji tej rzeczy, wydarzenia czy nawet osoby spala na panewce, ponieważ nikt nie ma szans z tym marzeniem, bo nikt nie jest tak idealny. Przykład: powiedzmy, że jest samotna osoba, która wyobraża sobie niezwykle precyzyjnie jak poznaje swojego wymarzonego mężczyznę oraz co będzie on do niej mówił, co będzie robił, jak będzie prowadził rozmowę, w jaki sposób będzie ją obejmował, w jaki sposób otworzy jej drzwi, a że będzie robił zakupy albo w której sytuacji złapie ją za rękę, a w której ja obejmie. Filmy romantyczne wcale nam nie pomagają, bo tak naprawdę potęgują ten wyidealizowany obraz partnera. Dzieje się tak, ponieważ osoby, które piszą scenariusze opierają się właśnie na tych marzeniach opiatowych. Każdy mężczyzna nie ma szans w zderzeniu z takim marzeniem. Znam niestety osobiście dwie osoby, które wpadły w taką pułapkę i które niestety nie znalazły nikogo, ponieważ cały czas są były w tym kreowaniu idealnego mężczyzny. Tutaj akurat chodzi o mężczyznę, ale to samo dotyczy też pracy. Chociaż z pracą jest trochę łatwiej, bo są osoby, które tak jak ja pracują jako doradcy zawodowi i są w stanie osobę wyprowadzić z takiego wyidealizowanego stanu. Jeśli chodzi o sprawy prywatne to nie wiem, akurat, bo ja się w tym nie specjalizuje, ale chciałam Wam dać to jako przykład.

Niestety za pomocą takich marzeń możemy zabić rzeczywistość, bo ludzie, którzy mają bardzo długo niezaspokojoną jakąkolwiek z potrzeb, tym mocniej budują doskonalsze marzenia na te ich potrzeby. Nie robimy czegoś takiego, nie regenerujemy w głowie takich rzeczy, bo to finalnie spowoduje, że cokolwiek nas nie spotka, nie będzie nas cieszyło i nas nie zadowoli, nie wprowadzi w stan szczęśliwości.

 

A dlaczego niektóre marzenia nie powinny się spełniać? To jest bardzo ciekawe. No właśnie, marzenia są ważne, bo nas ukierunkowują, pomagają wejść w pewien plan/pomysł, w nas samych. Natomiast nie powinno być tak, że wszystkie marzenia się realizują. Dlaczego? Bo pomyślcie sobie, co to jest za przyjemność mieć wszystko, tak naprawdę wszystko? Czy znacie kogoś, kto ma wszystko, tak absolutnie wszystko lub może mieć? Często jest tak, że te osoby są nieszczęśliwe (ja teraz uogólniam, wiem o tym).  Natomiast chodzi mi o taki mechanizm, że nie mogą mieć marzeń, ponieważ zanim to marzenie stanie się marzeniem to dochodzi już do jego realizacji i w związku z tym przestaje być marzeniem. Za chwilę okazuje się, że kolejne marzenie też nie jest marzeniem, a brak marzeń powoduje, że osoba nie ma tego bufora, dzięki któremu może odpłynąć i odlecieć. Dlatego warto - jeżeli już chcemy mieć marzenia - to rekomenduję, żeby mieć marzenia, które nie mają kompletnych szans na spełnienie Przykład: chciałabym mieć teraz kapsułę i cofnąć się w czasie do lat 20-tych. I teraz zastanawiamy się, co jest dla nas najcenniejsze. Może się zdarzyć tak, że jeszcze dobrze siebie nie znacie. Może się zdarzyć tak, że ciężko jest ocenić o czym tak naprawdę powinnam/powinienem marzyć. Dlatego jest też tak, że pobieramy te marzenia od innych ludzi. Na początku - jak jesteśmy mali - to pobieramy marzenia od rodziców/dziadków, potem od naszych rówieśników. Często nas to skłania do wyborów takiej drogi, która nie jest naszą drogą tylko jest niespełnioną drogą naszych rodziców czy dziadów (np. żeby zostać lekarzem czy prawnikiem). I często te wybory są wybierane w oparciu właśnie o ich marzenia. I to znowu nie jesteśmy my. Chciałabym związku z tym powiedzieć Wam, że często tak jest. Przykład: w tej chwili jest moda na dresy, a ja nie chodzę w dresach, chodzę w elegancko ubrana, taki mam styl. Rozumiem, że jest moda na dresy, fajnie! Natomiast jeżeli ja ulegnę tej modzie i kupię sobie te dresy to jestem właśnie w tym momencie, że ulegam wpływom rówieśników, społeczeństwa, influencerów, celebrytów itd., bo wszyscy tak mają. Tylko, że ja nie będę szczęśliwa dzięki temu dresowi. Może on da mi chwilę radości, ale ostatecznie ja się w niego nie ubiorę. A nawet jak się ubiorę to i tak będę się czuła, że nie jestem sobą.

 

I teraz bym chciała, żebyśmy wrócili do ćwiczenia na stronie nr 1 - Moje marzenie – gdzie mamy pytanie: czy to marzenie, które na początku dzisiejszego wieczoru sobie napisaliśmy, czy ono jest wasze czy kogoś innego (waszego bliskiego, rówieśnika czy influencerów)? A może jest to marzenie ucieczkowe? Chciałabym żebyście to sobie napisali i odpowiedzieli na pytanie, dlaczego tak jest.

 

Jest taka teoria, która mówi, że wszystkie pragnienia opiera się na trzech filarach. Pierwszy filar to jestem JA, drugi filar to PRZEDMIOT, a trzeci to jest OSOBA, która musi nam powiedzieć, że my ten przedmiot pragniemy. Dzisiaj takie funkcje pełnią influencerzy/celebryci, bo im więcej ludzi czegoś pożąda, tym bardziej my tego chcemy.  Jest to jedna z technik wpływu Cialdiniego. Zachęcam do poczytania o technikach wpływu.

 

I teraz tak: a jeśli ktoś nie wie czy jest ucieczkowe czy tak pół na pół? To jest dobre pytanie, bo ucieczkowe jest wtedy, kiedy rzeczywiście ta rzeczywistość, w której jestem dzisiaj trochę mnie przytłacza bądź bardzo mnie przytłacza. Natomiast wtedy, kiedy jest marzeniem kogoś innego, czyli np. to moi rodzice/mąż chcieli, żebym poszła do pracy zamiast siedzieć w domu i malować chociaż jestem fantastyczną malarką i artystką, to jest marzenie kogoś innego. Miałam klientkę, której mąż cały czas na niej wymuszał właśnie pracę, a ona de facto chciała siedzieć w domu i chciała być też dekoratorką wnętrz.

 

Słuchajcie, większość ludzi nie zauważa tych mechanizmów, a Ci którzy nie ulegają tym mechanizmom uważani są za dziwaków. Bardzo dziwne, prawda 🙂 Jeśli nie masz najmodniejszych butów w tym sezonie, to jaka jesteś dziwna, bo chodzisz w jakiś innych butach niż mają wszyscy. Ja osobiście jak widzę dziewczyny - szczególnie młode jak wyglądają klony - to mam wrażenie, że przeniosłam się w lata 80-te, gdzie wszyscy w takich samych fartuszkach chodzili do szkoły, więc to dążenie do unifikacji jest w człowieku. Oczywiście wygłupiam się, ja wiem, że jest to ten mechanizm, o którym Wam opowiedziałam 😊

My często oglądamy, słuchamy tych rzeczy, marzymy o nich tak naprawdę i postanawiamy kupić. Jednak nie daje nam to ani szczęścia, ani wygody, ani tego jak sobie wyobrażaliśmy, jak to będzie jak będziemy już to mieć. Dlaczego tak jest? Przedmiot nie jest wstanie nam dać tego, co daje nam marzenie. Dlaczego? W marzeniu jest działanie, ruch, a przedmiot jest statyczny. Dochodzimy właśnie do tego, co jest równie ważne, a mianowicie: marzenia - nawet te nieosiągalne - mogą się spełnić. W jaki sposób? Chcę bardzo Was zachęcić do tego, żebyście żyli, próbowali, eksperymentowali, zmieniali i znowu próbowali. Po prostu: szukali siebie, swojego ja, szukali odpowiedzi na pytanie kim jestem?, angażowali się w działanie, sprawdzali czy to jest akurat dla mnie, cy daje mi odpowiedzi na to kim jestem i czy to właśnie jestem ja.

 

Podam Wam przykład: od małego moja rodzina chciała, żebym została prawnikiem, niespodzianka prawda? 🙂 A ja chciałam być lekarzem, naprawdę ja chciałam nim być. I słuchajcie, marzyłam o tym. Marzenie to się nie spełniło, ponieważ z chemii owszem byłam bardzo dobra, ale z biologii niestety było już gorzej. Biologia to pamięciówka i wkuwanie. Okazało się, że zupełnie nie mam do tego głowy, zupełnie to nie jest dla mnie. Mimo iż z otwartą buzią oglądałam w filmie RAMBO1 jak sobie zszywał ranę na żywo, przy której wszyscy mdleli. Pamiętam to: siedziała cała rodzina i sąsiedzi, a ja siedziałam tak i byłam zachwycona, że on tak zszywa tę ranę 😊 Nawet jestem takim freakiem, że uczyłam zszywać się rany na… kurczakach! Wiem, dziwne, ale ja nie mówiłam, że nie jestem dziwna 😊

 

Marzyłam o tym bardzo długo i w końcu zgłosiłam się do Fundacji Dr Clown. To jest taka fundacja, gdzie zakłada się czerwone noski, chodzi się do szpitala i rozśmiesza się dzieci, robi się fajne rzeczy. I przeszłam szkolenie, zaczęłam praktykę, potem po jakimś czasie mogłam już samodzielnie prowadzić zajęcia. I słuchajcie, po roku okazało się, że ja mam na to zajęcie zupełnie inny pomysł i inaczej chciałabym to realizować, inaczej chciałabym siebie realizować w tej formule. A ponieważ bardzo szanuje ludzi, którzy to założyli i którzy to prowadzą (moje nauczycielki, koleżanki) to ja nie chciałam ich zmieniać. Postanowiłam zmienić swoje nastawienie oraz swoje marzenie właśnie i związku z tym zmieniłam też działanie. Stwierdziłam, że ja mogę pomagać ludziom niekoniecznie ich zszywając i operując, niekoniecznie chodząc do nich w fartuchu, ale mogę im pomagać np. tak jak dzisiaj to robię. I związku z tym zmieniłam zupełnie perspektywę, swoje podejście, nastawienie i zaczęłam się kształcić w tym kierunku, w którym teraz działam. Tak więc doświadczyłam tego, że ta formuła nie jest zupełnie dla mnie i poszłam inną drogą...

 

Chodzi o to, żebyście patrzyli, próbowali, sprawdzali czy to jesteście Wy, czy to jest dla Was i bez absolutnie żadnego obciachu, podejmowali decyzje. To nie jest dla mnie, bo my w naszym kraju nie umiemy pracować na porażkach. Wydaje nam się, że porażki to coś złego. Nie, jeżeli okaże się, że nie jest to dla mnie to nie jest to porażka! To jest coś wspaniałego, bo ja odkryłam, że nie jest to moja droga, więc ja nie zmarnuję kolejnych lat na to, żeby nią iść, tylko będę szła kolejną. Poszukiwanie siebie jest jedną z najwspanialszych rzeczy jakie możecie zrobić dla siebie.

 

I teraz na koniec ćwiczenie nr 4 na stronie Realizacja marzeń. Mamy tutaj po jednej stronie marzenie, a potem wypisujemy działanie. Najpierw marzenia, a potem działanie.

 

Jeszcze raz chciałam Wam podziękować, bo dzięki Wam wyskoczyłam z dresów w fajną sukienkę. Wprawdzie jestem typową osobą na kwarantannie, gdyż albowiem 10 kg + cały alkohol wypity i jak to tam było i poznałam swoje dzieci 😊 Dziękuje Aleksandra, bardzo ładna ta sukienka, naprawdę taka długa z piękną kokardą bo ja jestem absolutną psychofanka kokard i nawet jak kupuję koszulę to koszula jest z kokardą 😊

 

I teraz jeszcze wpiszcie marzenie + działanie, a ja chcę się z wami [nieznany1] podzielić tutaj kilkoma linkami. Będę Wam bardzo wdzięczna, jeżeli stwierdzicie, że warto niektóre rzeczy pewnym ludziom przekazać. Jeżeli znacie rodziców, którzy będą pracowali z dziećmi nad wyborem liceum, to zapraszam Was, żebyście przesłali im ten link - Mapę dorosłości. Jak będziecie chcieli poczytać o talentach, to zapraszam Was na moją stronę. Ci którzy mają badanie - wspominałam wcześniej -pobierzcie sobie bezpłatnie zindywidualizowany raport. Zapraszam Was oczywiście na grupę, bo tam udostępniam rzeczy, które nie są dostępne nigdzie indziej. Tam też rozmawiamy sobie o rozwoju, motywacji, kierujemy się, motywujemy się… Jeśli macie jakiś problem, to ja Was zapraszam, będzie bardzo dużo fajnych rzeczy w tej Mapie dorosłości. Jak się zapiszesz to ja będę udostępniała po kolei różne rzeczy, będę mówiła, kiedy to się tworzy, kiedy to wyjdzie. Oczywiście osoby, które są w przedsprzedaży - to może być mniej oczywiste – będą mieć zniżki. Będzie 15% zniżki dla wszystkich, którzy są w przedsprzedaży planera czy tej Mapy, więc zapraszam Was bardzo serdecznie.

 

Będzie mi bardzo miło jak polubicie mnie na FB. To nie jest kwestia wieku, ja po prostu - to jest mój drugi niestety słaby punkt - nie umiem się auto promować,  po prostu kompletne beztalencie od promocji i mam taką przyjaciółkę, która mnie cały czas tam wali i mów nie tak, nie tak, źle, musisz napisać...Teraz pamiętam, bo sobie napisałam: poproszę bardzo serdecznie o to jak Wam się podobało i jak będziecie mogli napisać mi feedback po tym webinarze, bo to jest dla mnie ważne. Co Wam się podobało, co nie podobało, co byście poprawili - to jest dla mnie ważne, bo ja lubię się rozwijać cały czas do przodu i do góry itd. Będzie mi bardzo miło jak mnie wesprzecie w ten sposób. Polajkujcie co możecie i zapraszam na newslettera, bo tam za miesiąc dostaniecie wiadomość o kolejnym webinarze.

WEBINAR GRUDZIEŃ- praca marzeń i kompetencje przyszłości

Praca Twoich marzeń a kompetencje przyszłości

Na dzisiejszym webinarze będę chciała połączyć dwa tematy: poszukiwanie pracy marzeń oraz pracę przyszłości. Znajomość przyszłości rynku pracy i przyszłościowych kompetencji jest bardzo pomocne w poszukiwaniu wymarzonej pracy. Dziś chcę też przedstawić konkretne ćwiczenia dotyczące kompetencji, dlatego już teraz przygotujcie sobie kartkę i długopis. Same ćwiczenia będą składały się z kilku części. Jeśli zechcecie je dokończyć z moją pomocą, na końcu tego materiału znajdziecie link do mojej grupy, w której służę pomocą. Poza tym kolejne części ćwiczeń będę omawiać w następnych webinarach. A zaplanowałam ich kilka na najbliższe tygodnie 😊

 

Może najpierw się przedstawię. Nazywam się Kasia Syrówka, jestem profesjonalnym i akredytowanym mentorem rozwoju zawodowego. Tak naprawdę pracuję w tym obszarze od 12 lat, natomiast od 4 lat mam wszelkiego rodzaju uprawnienia zawodowe. Faktycznie od

4 lat prowadzę ludzi w ich rozwoju zawodowym, w poszukiwaniu ścieżki zawodowej. Mam wielu klientów, z którymi pracuję w tym zakresie. Dzięki temu mogę dzielić się nie tylko moimi, ale również ich doświadczeniami związanymi z poszukiwaniem właściwej ścieżki zawodowej. Jestem też osobą skutecznie wspierającą w budowaniu samoświadomości, która przekłada się na tworzenie własnej kariery zawodowej. Jednak szerzej na ten temat powiem nieco później.

 

W mojej pracy przyświeca mi jedna misja: chciałabym, aby każdy człowiek miał dopasowaną pracę do swoich kompetencji, umiejętności i talentów, które posiada, a sama praca była spełnieniem jego marzeń i możliwości. To przełoży się na poczucie szczęścia, a tym samym poczucie dobrostanu, o który każdy z nas zabiega. To jest moja misja i realizowałam ją dotąd we współpracy z klientami biznesowymi, aczkolwiek miałam również prywatne rekomendacje. Natomiast dziś jest tak naprawdę mój pierwszy raz, kiedy szerzej z tym tematem wychodzę do klientów indywidualnych, czyli do was. Chcę podzielić się z wami całą wiedzą i doświadczeniem, jakie posiadam, żeby wesprzeć was w poszukiwaniu pracy marzeń.

 

Zacznijmy zatem od początku… Każdy z nas kiedyś szukał pracy i każdy z nas stanął w sytuacji, że albo sam zdecydował o poszukiwaniu pracy albo zmusiła go do tego sytuacja życiowa. W jaki sposób w takich przypadkach zaczynamy? W pierwszej kolejności szukamy ogłoszeń o pracę. W tym samym czasie tworzymy swój profil na LinkedIn, CV, niektórzy przygotowują również list motywacyjny. W dokumentach wymagane jest biznesowe zdjęcie. Odpowiednio dobrana fotografia w dokumentach aplikacyjnych jest bardzo ważna! Całkiem niedawno widziałam CV, gdzie pani umieściła zdjęcie wykonane w autobusie miejskim. Oprócz niej znaleźli się na nim również przypadkowi, nieświadomi pasażerowie. Oczywiście unikamy tego rodzaju zdjęć. Wracając do dokumentów i profili zawodowych – te narzędzia są bardzo przydatne w procesie poszukiwania pracy. Będę jeszcze wielokrotnie do nich wracać przy okazji kolejnych webinarów. Będę również pisać na ich temat. Wszystkie osoby, które będą brały udział w moich webinarach, będą otrzymywały te wszystkie dodatkowe materiały.

 

Wróćmy jednak do tematu poszukiwania pracy. Co dzieje się po przygotowaniu dokumentów aplikacyjnych? Poszukiwanie pracy polega najczęściej na znalezieniu kilkudziesięciu ogłoszeń i czytaniu ich treści. Nagle okazuje się, że w każdym z nich są informacje, że pracodawca poszukuje osoby, która zna cztery języki, jest doskonałym analitykiem, doskonale prezentuje dane, ma wysokie kompetencje komunikacyjne, jest dobrym opiekunem klienta, umie zarządzać ludźmi, jest kreatywna i pozytywnie nastawiona do pracy. Te wszystkie wymagania to tylko przykładowe, jakie znalazłam w ogłoszeniach o pracę. Ciekawym wymogiem jest również umiejętność samodzielnej motywacji czy dbałość o swoją pracę jak o własny biznes 😊. Biorąc pod uwagę te kryteria, zaczynamy się zastanawiać, czy je spełniamy. Wybaczcie, jeśli kogoś z was urażę, ale jestem przekonana, że ich nie spełniacie. I nie wynika to z waszych braków kompetencyjnych, lecz ze zbyt wygórowanych oczekiwań. Umówmy się: żadna osoba nie jest w stanie posiadać tych wszystkich kompetencji. Często, kiedy moi klienci przynoszą podobne ogłoszenia ze swojej branży, zastanawiam się czy osoba pisząca taką ofertę pracy po pierwsze: sama spełnia te wymagania i czy zna ludzi ze swojej organizacji, którzy je spełniają, a po drugie: czy wynagrodzenie jest adekwatne do takiej ilości wypisanych w tym ogłoszeniu kompetencji, umiejętności i talentów (czytaj: pensja x 3 😊). Jeśli rzeczywiście tak by było, można by było pokusić się o bycie takim „cyborgiem”.  

 

Przyznam, że kiedyś prowadziłam taką rekrutację, gdzie sama szukałam osoby o szerokich kompetencjach, chociaż nie aż tak dużych jak te wyżej wymienione. Przyszedł człowiek, który spełniał wszystkie wymagania. Co więcej, on rozumiał i wiedział, że je spełnia, w związku z czym również miał wymagania finansowe na to stanowisko. Ta osoba przeszła wszystkie etapy rekrutacji, jednak z nieoczekiwanych względów korporacyjnych zablokowano mi to stanowisko. Było mi z tego powodu bardzo przykro, gdyż ta osoba miała wszystkie kompetencje, jakich poszukiwałam. Nawet na koniec – mimo, że nie była moim pracownikiem, jednak ze względu na poświęcony na rekrutację czas – wystawiłam jej krótkie rekomendacje, by dalej mógł poszukiwać pracy. Jednak co najważniejsze w tej historii: podobało mi się, że człowiek, który rzeczywiście tyle umie i jest tego świadomy, potrafi też dobrze wycenić swoje umiejętności.

 

Jeszcze mała wzmianka, która przyszła mi teraz na myśl: jeśli szukacie bądź będziecie szukać pracy, to ofert najczęściej szukamy na takich portalach, jak: pracuj.pl, praca.pl itp. Dodatkowo budujemy swój profil na LinkedIn, gdzie również są ogłoszenia. Jeżeli poszukujecie pracy w języku angielskim, to jest jeszcze taki serwis glassdoor.com, gdzie warto zajrzeć. W tych serwisach jak najbardziej możecie poszukiwać ofert.

 

Wrócę jednak do tego, dlaczego zadziwia mnie taka ilość kompetencji w ogłoszeniach. My nie jesteśmy ludźmi, którzy są tak wszechstronni. Z resztą pokutuje to z naszego okresu szkolnego, gdzie wymaga się od nas bycia dobrym zarówno w dziedzinach analityczno-matematycznych, jak też w sferach związanych z kreatywnością. Zmierzam do tego, że jeżeli mamy pewne kompetencje i w pewien sposób funkcjonujemy, myślimy, reagujemy i działamy, to jest nasz sposób, który nie zawsze jest w 100% taki, jak opisany w ogłoszeniu. Często jest też tak, że możemy nie posiadać pewnych kompetencji, co nie wyklucza nas z pracy na danym stanowisku. Dlatego też nie jestem zwolenniczką pisania ogłoszeń w ten sposób i sama z resztą – nawet we wspomnianej wcześniej rekrutacji – nie napisałam tak ogłoszenia. W mojej ofercie w pierwszej kolejności wskazałam to, czego kandydat jako pracownik może oczekiwać od naszej firmy. W drugiej - jakich wyzwań na danym stanowisku może spodziewać się przyszły pracownik, aby kandydat mógł się zastanowić czy rzeczywiście im podoła. Dopiero na końcu wskazałam preferowane doświadczenie zawodowe i umiejętności wymagane wobec kandydata, które są konieczne do pracy na tym stanowisku. I przyznam – mówię to szczególnie do osób prowadzących rekrutacje – że byłam mile zaskoczona odzewem. Na ogłoszenie z dość wysokimi wymaganiami otrzymałam ponad 120 CV. Biorąc pod uwagę doświadczenia znajomych z agencji rekrutacyjnych, w których brak zainteresowania ofertami jest dość częste, ilość otrzymanych aplikacji była stosunkowo dobra. W związku ze skalą zainteresowania stanowiskiem, konkurencja była dość wysoka. W żaden sposób nie pominęłam osób aplikujących, co później przełożyło się na sympatyczne, biznesowe relacje z nimi mimo tego, że część z nich nie przeszła rekrutacji. Wiem, że takie działanie osób rekrutacyjnych nie jest normą. Tym bardziej zachęcam was do tego, abyście w momencie zgłoszenia się na rozmowę rekrutacyjną byli świadomi własnych oczekiwań wobec przyszłego miejsca pracy. Często zdarza się tak, że kandydat przychodzi na rozmowę kwalifikacyjną i na pytania rekrutera Czy ma Pan do mnie jakieś pytania? Czy chciałby się Pan czegoś dowiedzieć? odpowiada Nie, wyczerpała Pani wszystkie informacje (chociaż z reguły wcale tego nie zrobiłam) albo Nie, dziękuję, na tym etapie nie potrzebuję. Słysząc taką odpowiedź, otrzymuję sygnał, że taka osoba nie jest zbytnio zaangażowana w rekrutację. Skąd taki wniosek? Jeśli rzeczywiście zależałoby jej na tej rozmowie, to przygotowałaby się do niej. Jeśli ktoś nie ma żadnych pytań, to dla mnie osobiście oznaka, że się nie przygotował do tego spotkania, tzn. nie chce wiedzieć jaki jest szef czy atmosfera pracy, nie chce poznać zasad organizacji pracy i wynagradzania, nie jest zainteresowany budową ścieżki kariery w firmie itp. Oczywiście może być tak, że kandydat zrobił sobie wcześniej rekonesans wśród znajomych pracujących w tej firmie, bo tak też się zdarza. Jednak w takim przypadku warto to zaznaczyć w trakcie rozmowy z rekruterem, gdyż takie działanie jest na korzyść kandydata.

 

Przyznaję jednak, że – na całe szczęście – wiele osób przychodzi przygotowanych na rozmowę, tzn. ma swoje pytania, notuje. Taka postawa jest dla mnie jednoznaczna, że jesteśmy partnerami w tej rozmowie i że ta osoba równie dużo czasu co ja poświęciła na przygotowanie się do tego spotkania, czyli zaangażowała się. Dlatego polecam wam – w zależności od etapu poszukiwania pracy – żebyście przygotowywali się do rozmów kwalifikacyjnych, na które zostaniecie zaproszeni. Oczywiście część tych pytań może być identyczna na każdej rozmowie. Najważniejsze jest to, abyście dzięki nim zyskali istotne dla was informacje o miejscu i zasadach pracy.

 

Zerkam właśnie na komentarz, który się pojawił przed chwilą: Nie patrzyłam na to w ten sposób. Jak chodziłam jeszcze na rekrutacje to po prostu wychodziłam z założenia, że nie pytam, dopóki nie przejdę do pewnego etapu. No właśnie, a ja zachęcam do tego, żeby mieć zawsze kilka dyżurnych pytań do rekrutera i żebyś je zadawać. Wyobraźcie sobie, że osoba rekrutująca prowadzi dziennie ok. 4-5 rekrutacji. Zakładając, że ma naprawdę duże zainteresowanie ofertą, ciężko jej będzie zapamiętać poszczególnych kandydatów. Chociaż patrząc na obecne podejście części osób poszukujących pracy, które nie stawiają się na rozmowy kwalifikacyjne, to już samo pojawienie się kandydata jest powodem do jego zapamiętania 😊. Jednak zakładając, że przyszedłeś, to zadawanie pytań dotyczących chociażby ogólnego poziomu organizacji (np. dlaczego poszukują pracownika na to stanowisko, kim jest przełożony, jaki jest zespół i jaka osoba będzie w stanie się z nim zgrać, w jaki sposób będą Państwo chcieli wprowadzić mnie do organizacji (onboarding) i ile będzie trwał ten proces, czego będziecie Państwo oczekiwać wtedy ode mnie) spowodują, że pokażą twój poziom  zaangażowania w tę rozmowę, a nie tylko pasywne stanowisko, że to oni pytają, a ja odpowiadam. Zależy mi na tym, żebyście w takiej rozmowie byli partnerami dla rekrutera a nie przyjmowali roli ofiary. Sam fakt stawienia się na rozmowę jest dla kandydata na tyle stresujący, że warto podczas niej wykazać się dodatkową aktywnością niż tylko przytakiwanie na pytania osoby rekrutującej. Chodzi o to, że warto pójść o krok naprzód. Chciałabym was przygotować na to, że jeżeli na etapie rozmowy jesteście na bardzo dobrym poziomie, to właśnie wy powinniście otrzymać stanowisko, o które się ubiegacie. Zmierzam do tego, żebyście byli osobami, które się dadzą zapamiętać. A zapamięta się ten, kto będzie partnerem w rozmowie, czyli nie tylko daje coś od siebie jako kandydat, ale również chce dowiedzieć się tego, co oferuje firma. I nie chodzi w tym przypadku o – słynną już – tzw. bezczelność młodego pokolenia tylko o dokładne rozpoznanie co firma oferuje w zamian za poświęcony czas na rekrutację. Zapamiętajcie: idąc na rozmowę, nie stawiajcie się w pozycji petenta tylko partnera biznesowego.

 

Załóżmy teraz, że jesteśmy zmuszeni do poszukiwania pracy. Znaleźliśmy łącznie kilkadziesiąt ogłoszeń z różnych źródeł. Czytając zróżnicowane wymagania dotyczące kompetencji, zaczynamy się zastanawiać nad tym czy coś jest nie tak z nami, naszą wiedzą, umiejętnościami. W najlepszym razie mówimy sobie, że poczekamy jeszcze z szukaniem nowej pracy (o ile pozwala na to sytuacja życiowa). W najgorszym razie zaczynamy obniżać swój poziom potrzeb, a tym samym szukać pracy byle gdzie. W związku z tym tworzymy jedno CV, które zaczynamy wysyłać w różne miejsca. Odnośnie listów motywacyjnych sama mam mieszane uczucia. Jednak część moich klientów ma ochotę i potrzebę ich tworzenia. Być może moja niechęć wobec tej formy wynika z tego, że nie mam talentu do lotnego ujmowania w słowo pisane tego, co chcę przekazać . Wracając jednak do tematu, często jest tak, że na tym etapie wysyła się setki CV, nie czytając nawet ogłoszeń do końca, że np. poszukują specjalisty ds. inwestycji ze znajomością języka słowackiego, a my jesteśmy specjalistą ds. marketingu z językiem… słowiańskim (polskim😊), ale co tam! W momencie braku jakiegokolwiek odzewu po paru miesiącach jesteśmy totalnie zdemotywowani i w bardzo kiepskim stanie psychicznym, jesteśmy zmęczeni zarówno szukaniem pracy, jak też odpieraniem ataku znajomych i rodziny, którzy nas ciągle wypytują o to, kiedy znajdziemy pracę, skoro podobno wszyscy teraz ją znajdują bez problemu. Generalnie pod tą całą presją społeczną i ekonomiczną zaczynamy sobie myśleć: no dobra, wezmę wszystko, cokolwiek mi się trafi, aby tylko mieć jakąś pracę. Kiedy zaczynaliśmy poszukiwać pracy, byliśmy na samym początku i zakładaliśmy, że nie pójdziemy do pracy, której warunki nie będą nam odpowiadały, to w tym momencie wszystkie nasze marzenia związane z nowym zatrudnieniem znikają i decydujemy się zatrudnić w firmie, która zupełnie rozmija się z naszymi wcześniejszymi oczekiwaniami. W pierwszym roku pracy to wszystko nas jeszcze uwiera niczym kamyk w bucie. Jednak po pewnym czasie przestaje on nam przeszkadzać i jest w miarę ok. Aż nagle – gdzieś w okolicach 3 roku pracy – dochodzimy do wniosku, że nie jesteśmy w stanie tego wytrzymać i znów zaczynamy szukać nowej pracy. I wtedy wracamy w ten sam utarty schemat, ponieważ czytamy, że ludziom się powodzi, znajdują pracę, co więcej ich praca wynika z pasji, tym samym wcale nie odczuwają tego, że pracują nawet wtedy, kiedy poświęcają pracy 18 godzin dziennie.

 

Szerzej na temat takiej „pracy” pisałam w artykule, który możecie znaleźć tutaj. Chciałabym jednak podkreślić, że trzeba mieć w życiu pasje. Można też naprawdę lubić swoją pracę. Natomiast jeśli połączy się mega pasję z pracą, to człowiek się zapracowuje. Niestety osobiście znam dwa takie przypadki, gdzie ludzie praktycznie zapracowali się na śmierć. Chciałabym, żebyśmy uniknęli takich sytuacji i takiego myślenia. Nasza pasja powinna spowodować, że znajdziemy pracę swoich marzeń. Jednak nie zamieniajmy jej w naszą pracę, bo z czasem ją znienawidzimy i co nam zostanie???

 

Strasznie się rozgadałam, więc chyba najwyższa pora na ćwiczenie. Żeby wiedzieć, w jaki sposób zacząć poszukiwania wymarzonej pracy, trzeba odpowiedzieć sobie na najważniejsze pytania: Jakim jestem człowiekiem? Czego potrzebuję? Jakie mam wartości, którymi się kieruję w życiu? Niektórzy z was mogą powiedzieć, że przyszli tu po podpowiedzi jak poszukiwać pracy, a nie odpowiadać na egzystencjalne pytania. Powiem wam, że ze wszystkich moich obserwacji i pracy przez 4 lata - gdzie mam za sobą ok. 60 osób, którym z sukcesem pomogłam wejść na rynek pracy – bez względu na to czy zaczynaliśmy od narzędzi, to i tak kończyliśmy z odpowiedziami na ww. pytania. Dlaczego? Wszelkiego rodzaju pytania, które się potem pojawią czy przy szukaniu ogłoszenia czy później już na samych rekrutacjach, finale tej rekrutacji czy nawet po 3 latach pracy w tej firmie, prowadzą do tej jednej drogi – do odpowiedzi na pytanie kim ja jestem. Jeżeli będę widzieć kim jestem, będę wiedzieć, czego potrzebuję. A jak będę wiedzieć, czego potrzebuję, to będę wiedzieć jakie pytania zadać pracodawcy, czego u niego szukać, jakich ogłoszeń szukać i jak napisać swoje CV. To jest właśnie największy sekret, który zdradzam wam na samym początku.

 

Zapraszam teraz do ćwiczenia. Weźcie kartkę i długopis. Za chwilę zadam jego pierwszą część. Druga będzie dostępna bądź na mojej grupie na Facebooku albo na kolejnym webinarze. Ze względu na to, że będziemy odpowiadać na najważniejsze pytania dotyczące zarówno życia zawodowego, jak i prywatnego, proszę, żebyście porządnie zabrali się za wykonanie tego ćwiczenia i poświęcili na nie odpowiednią ilość czasu. Zachęcam, żebyście robili je przez kilka najbliższych dni pół godziny dziennie, co pozwoli wam zastanowić się nad swoim położeniem. Proszę was też o kredyt zaufania co do tego, że specjalizuję się w pomaganiu w budowaniu ścieżki kariery i poszukiwaniu pracy. Jeżeli mnie nim obdarzycie, to chciałabym, żebyście jednocześnie zrozumieli, że każdy z was ma swoje talenty. Te talenty będziemy odkrywać w tym ćwiczeniu, które zaraz wykonamy. Możesz je również odkryć za pomocą przyjaznego narzędzia – tzw. testu Gallupa. Osobiście jestem psychofanką tego narzędzia i pracuję na nim już 12 lat. Jeżeli będziecie zainteresowani zrobieniem takiego testu, to na końcu też znajdziecie do niego link. Jeszcze odnośnie testu Gallupa: jeżeli ktoś z was go zrobi, to nie dla wszystkich jego wyniki będą zrozumiałe. Dlatego stworzyłam unikalny raport, w którym możecie wpisać swoich pięć talentów z testu, a otrzymacie wielostronicowe omówienie ich znaczenia (m.in. jakie wartości wnosicie do życia innych, jakie macie potrzeby, co was motywuje). Dlatego zachęcam was do pobrania tego raportu.

 

Dobra, zaczynamy ćwiczenie. Długopisy w rękę!

Pierwsza część nazywa się predyspozycje. Na górze kartki napiszcie predyspozycje. Jeżeli wolicie, to możecie skorzystać z przygotowanych przeze mnie szablonów do ćwiczeń, które w formie pdf znajdziecie tutaj. Teraz wypisujemy rzeczy, na których się bardzo dobrze znamy. Wypisujemy to, co potrafimy robić, np. potrafię gotować. Tylko wymieńcie to, co szczerze umiecie robić. Przykładowo: ja szczerze nie potrafię gotować, przynajmniej dobrze 😊. Dlatego wypiszcie tylko to, w czym jesteście naprawdę dobrzy i co uważacie za swoje talenty. Dla ułatwienia podrzucam pytania, które warto sobie zadać:

- Co potrafię robić?

- W robieniu czego jestem dobry?

- Jakie mam talenty?

 

Ja osobiście robiąc to ćwiczenie pierwszy raz szczęśliwie byłam na wyjeździe z moimi przyjaciółkami, które pomogły mi odpowiedzieć na te pytania. Dlatego też zachęcam was do wykonania tego zadania razem ze znajomymi. Jednak ważne jest, żebyście byli bardzo otwarci na odpowiedzi, jakie usłyszycie. Nie dyskutujcie, nie polemizujcie, nie kłóćcie się, tylko po prostu wysłuchajcie. Najwyżej nie zapiszecie tego na swojej kartce. Natomiast fajnym ćwiczeniem jest to, żeby spojrzeć na siebie z punktu widzenia innych.  Istotna rzecz: na tej kartce piszemy dotąd, aż starczy nam miejsca, a nawet na jej drugiej stronie. Na początku wypiszecie pewnie tylko kilka rzeczy. Najczęściej słyszę od klientów, że oni nie mają żadnych talentów. Wtedy uśmiecham się i przekonuję ich, że każdy je ma, tylko mamy je nieuświadomione. Aby sobie je uświadomić, chętnie sięgamy po test Gallupa albo przyjaciela, który nam je wskazuje. Dlatego zachęcam do tego, żeby zrobić tę pierwszą kartkę. Zapisujemy ją dotąd, aż – po przeczytaniu wszystkich wypisanych talentów - mamy poczucie, że to nasz całościowy obraz. Na tej liście mogą znaleźć się również umiejętności i predyspozycje z dzieciństwa czy z czasów młodości. Generalnie dajcie się ponieść. Chciałabym, żebyście przy tym ćwiczeniu wpadli w takie flow, ok?

 

Druga kartka nazywa się sens/wartości. I analogicznie robimy je sami lub z przyjaciółmi. Ćwiczenie na wartości będę omawiać na kolejnym webinarze. Możecie je wykonać sami, z pomocą bliskich osób albo ściągnąć listę wartości z internetu i dopasować je do siebie. Mimo wszystko zachęcam jednak, żebyście obejrzeli mój kolejny webinar, gdyż ja mam na to ćwiczenie super sposób, który wypracowałam latami. Wybieramy w sumie osiem wartości. Na tej kartce piszemy:

- Co daje nam poczucie sensu?

- Co ma dla nas prawdziwe znaczenie w życiu?

- Jakie działania uznajemy za potrzebne?

- Na bazie jakich wartości działamy?

 

I trzecia kartka to przyjemności/motywacje. Tutaj wypisujemy to, co sprawia nam ogromną przyjemność. Dam wam przykład: moją niesamowitą przyjemnością, w której się zapominam, jest ogrodnictwo. Kupiłam sobie super, hiper męskie (jestem wysoka) ogrodniczki. Często, kiedy w nich kupuję kwiaty, inni klienci są przekonani, że jestem pracownikiem sklepu i proszą mnie o radę. Oczywiście chętnie im pomagam 😊. Wracam do domu z tymi kwiatami, sadzę je i… połowa z nich umiera. I wyobraźcie sobie, że po 8 latach odkryłam, że istotne jest to, że te kwiaty powinny mieć np. pewien poziom zakwaszenia gleby. I wracam teraz do kwestii, czy moja pasja powinna być moją pracą. Czy to, co chcielibyśmy robić zarobkowo i dobrze na tym zarabiać może polegać wyłącznie na naszej pasji? Nie do końca. Oczywiście ja bym zaraziła ludzi tą pasją do ogrodnictwa. Jednak czy mogłabym przyjść do kogoś i zasadzić jego ogród? Być może tak, tylko że w jego ogrodzie – tak jak w moim – połowa roślin umrze. Wprawdzie będę wtedy pełna pasji i przeszczęśliwa. Jednak co z tego, skoro ludzie będą chcieli zwrotu pieniędzy za moją pracę.

Wracając do ćwiczenia – wypisujecie:

- Co daje wam przyjemność?

- Co jest waszą pasją?

- Co lubicie robić?

W tym miejscu możecie wpisać różne rzeczy, np. oglądanie filmów czy nawet leżenie na kanapie. To ćwiczenie jest o was i dla was, dlatego tak ważne jest, żeby wymienić wszystko to, co jest dla was przyjemne.

 

Te trzy kartki uzupełniamy codziennie poświęcając na nie ok. pół godziny. Czytamy, patrzymy, pytamy innych. W pewnym momencie będziecie coraz bardziej otwarci i zaczniecie żyć tymi odpowiedziami. W drugiej części ćwiczenia wszystkie te elementy łączą się ze sobą. Jednak o tym opowiem już w kolejnym webinarze.  

 

Na koniec chciałabym jeszcze wspomnieć o kompetencjach przyszłości i tym, jak będzie wyglądał w przyszłości rynek pracy. W pierwszej kolejności zapraszam was do pobrania całkowicie bezpłatnego raportu „Przyszłość rynku pracy 2030”, który jest dostępny na mojej stronie. To pierwsza jego edycja, jednak zamierzam go systematycznie aktualizować przynajmniej co dwa lata. Wszystko zależy od tego, jak będzie się zmieniać sytuacja na rynku pracy i w świecie nowoczesnych technologii. Tym bardziej, że obecny czas bardzo, bardzo przyspieszył. To, co wydawało nam się śmieszne i niemożliwe, zawody przyszłości, które nie mieściły nam się w głowie, tak naprawdę w dzisiejszych czasach stają się normalne. Przykład: ostatnio czytałam wywiad z Dorotą Szelągowską, prowadzącą telewizyjny program, w którym pomaga ludziom remontować i dekorować ich mieszkania. W tym wywiadzie Szelągowska opowiada o tym czy ona od początku wiedziała, że będzie chciała się tym zajmować. Opowiadam o tym, bo to genialny przykład. Ona w bardzo fajny sposób wyjaśniła jak działa rynek pracy przyszłości. Stwierdziła, że nie miała pojęcia, że jest ktoś taki, kto flipuje mieszkania, czyli je urządza. Wprawdzie miała do tego predyspozycje, ale w tamtych czasach do projektowania mieszkań wynajmowało się architekta. Poza tym on zajmował się projektowaniem wyłącznie układu ścian, a dekorowanie wnętrza pozostawało w gestii właściciela. Dopiero po wielu latach okazało się, że to, w czym ona rzeczywiście jest dobra i co wykorzystywała wyłącznie dla siebie, może też wykorzystywać dla innych. Najpierw o pomoc poprosiła ją jedna osoba, później druga, później kolejna… W ciągu ok. 20 lat okazało się, że ona może wykonywać taki zawód. Chciałabym powiedzieć, że nie wiemy w tej chwili jak nasze talenty mogą wpłynąć na to, co będziemy za chwilę robić. Dobrym tego przykładem jest ja sama. Pamiętam jak będąc małą dziewczynką sadzałam swoje misie i je uczyłam. Teraz zobaczcie: jestem trenerem i jestem absolutnie w swoim żywiole.

 

Wróćmy do kompetencji i pracy przyszłości. Ja wymienię tylko część z nich z mojego raportu i zachęcam, żebyście zapoznali się z całością. Przykład: opiekun osób starszych. Połączyłam to z zawodami, które już dziś są bardzo pożądane. Osoba opiekująca się osobami starszymi już dziś jest bardzo potrzebna! Następny zawód: konstruktor zieleni (może ja się przekwalifikuję 😊). Kolejny: doradca ds. życiowych. Wyobraźcie sobie, że młodzi ludzie w tej chwili potrzebują podpowiedzi i informacji na temat tego jak żyć. Wydaje się to niewyobrażalne, ale tak jest. Dlatego doradca ds. życiowych jest bardzo ważny. Mam koleżankę, która jest takim mentorem dla młodych ludzi. Pomaga im założyć konto w banku, wybrać mieszkanie, meble i wiele różnych rzeczy, które dla części z nas są oczywiste.

Kolejna sprawa: projektant angażujących doświadczeń. Bardzo ciekawy zawód. Jak też inżynier lotniczy.

 

A teraz uwaga: zawody, które już dziś są bardzo potrzebne:

- projektant wizualny

- terapeuta stosowanej analizy behawioralnej (specjalizacja w terapii)

- inżynier nauczania maszynowego

- urzędnik ds. żywności

- asystent naukowy

- deweloper ruby

- naukowiec

- inżynier ERF

- osoba obrabiająca dane

 

Zatem jeżeli chodzi o zawody przyszłości i obecne, to może iść to zarówno w kierunku tych miękkich kompetencji, jak też w kierunku spraw inżynieryjno-matematyczno-fizycznych. Jakie – w związku z tym – w 2030 będą kompetencje? Oprócz matematyczno-statystycznych i cyfrowych również umiejętność współpracy z ludźmi i inteligentnymi maszynami, wysoki poziom inteligencji społecznej i empatii, umiejętność zapewnienia pomocy i wsparcia osobom starszym oraz niepełnosprawnym, zdolność do zajmowania się wychowywaniem i kształceniem zarówno dzieci, jak  też dorosłych, uzdolnienia artystyczne i społeczne. Z czego to wynika? Oczywiście sam raport jest obszerny i wszystko jest w nim opisane. Natomiast to są rzeczy, które na długo nie zabiorą nam jeszcze maszyny, robotyka, sztuczna inteligencja. To będą kompetencje, które cały czas będą wykonywane przez ludzi.

 

Może się jednak pojawić taka kwestia: wszystko dobrze, tylko ja za bardzo nie mieszczę się w żadnej z tych kompetencji. Zaznaczam, że w raporcie są wymienione jeszcze inne, więc warto do niego zajrzeć. Myślę, że po to tu przyszliście i jesteście, żeby się dowiedzieć, czy macie te kompetencje czy nie. Jeżeli ich nie macie, to jest dobry moment, żeby zacząć je pozyskiwać bądź – co ważniejsze – odpowiedzieć na pytanie kim jestem? Znając tą odpowiedź, będę wiedzieć czego szukam. A jak będę wiedzieć czego szukam, to to znajdę.

 

A teraz na szybko praca domowa. Chciałabym, żebyście teraz zapisali sobie jedną refleksję jaką wynieśliście z tej godziny. Jedna refleksja co z tej chwili wynoszę dla siebie. Myśl, działanie, cokolwiek…

 

Teraz przejdziemy z tą refleksją do działania, czyli prosiłabym, żebyście napisali pierwszy i drugi krok, co powinno się zadziać, żeby to, co napisaliście w refleksji się zrealizowało. Pierwszy, a potem drugi krok. Taki mini krok, czyli zadzwonię do kogoś, napiszę maila, sięgnę po książkę, wyciągnę materiały z szafy do napisania pracy magisterskiej. Cokolwiek, dobrze? Pierwszy krok i drugi. Tak, żeby rozpocząć realizację tego, co sobie napisaliście w refleksji.

 

Druga rzecz: napiszcie z kim to działanie, czyli każdy z tych dwóch kroków, wykonacie. Sami lub z kimś. Jeżeli z kimś, to z kim. Kto was wesprze i wam w tym pomoże? I komu o tym opowiecie?

 

I przedostatnia rzecz: ile czasu zajmie wam wykonanie każdego z tych kroków. I nie chcę słyszeć: nie wiem, nie wiem, jeszcze się zastanowię. Nie, teraz! Jak myślisz, ile czasu zajmie Ci wykonanie telefonu, wyciągnięcie materiałów z szafy, napisanie maila, ok?

 

I ostatni punkt: wpiszcie to do kalendarza, czyli: jaki krok, z kim, ile czasu, komu opowiem i wpisuję tu i teraz. Nie od poniedziałku, broń Boże od nowego roku, błagam! To nie jest noworoczne postanowienie, tylko to jest działanie tu i teraz. Zaczynam robić. Zaczynam coś dla siebie. Zmieniam coś dla siebie. W związku z tym działam tu i teraz. I drugi krok też wpisuję do kalendarza za jakiś czas, ok?

 

Tym sposobem dobrnęliśmy do końca. Bardzo serdecznie wam dziękuję za poświęcony czas, za tak nietypową porę i w roku i w ciągu dnia też. Zachęcam was do zapisania się na kolejny webinar na listę newsletterową, bo wtedy dostaniecie o nim informację. Wszelkiego rodzaju uwagi mile widziane, bo bardzo biorę je do serca i w związku z tym poprawiam jakość swojej pracy. W nowym roku będę pracować nad plannerem rozwoju osobistego i zawodowego. Te osoby, które chciałyby mnie wesprzeć i ze mną go tworzyć też bardzo proszę o kontakt. Niedługo będę o tym pisać, zapraszać do specjalnej grupy, będziemy razem tworzyć taki planner i oczywiście te osoby, które będą ze mną go współtworzyć oraz dzielić się swoimi doświadczeniami, będą bardzo ciekawie nagrodzone. Już to obmyśliłam. Jestem osobą bardzo kreatywną, tak więc mam na ten temat dużo ciekawych pomysłów. Serdecznie wam dziękuję. Zapraszam do ewentualnych pytań. Może się też tak zdarzyć jak na uczelni – bo wykładam – że po wykładzie informuję, że jestem do dyspozycji studentów po wykładzie, a ci wtedy uprzejmie się uśmiechają, wstają, pakują się i wychodzą 😊. Może rzeczywiście w tym feedbacku coś jest, że ja rzeczywiście wyczerpuję wszystkie pytania i odpowiedzi 😉. W razie czego jestem do waszej dyspozycji. Skoro nie ma pytań, bardzo dziękuję za uwagę, wszystkie refleksje i dzisiejszą obecność.

 

Czas rzeczywisty nagrania: 60 min.